Czego lepiej nie wiedzieć o żłobkach i przedszkolach

Przemoc, represje i straszenie
Z komentarzy wynika, że przemoc werbalna, czyli krzyczenie na dzieci i straszenie różnymi, często dość wymyślnymi rzeczami jest dość powszechna w przedszkolach i żłobkach. Najczęstszy motyw: jak będziesz niegrzeczny zostaniesz tu sam i rodzice po ciebie nie przyjdą.

Innym rodzajem przemocy i zastraszania, który wydaje się dużo bardziej poważny, to zamykanie dzieci w ciemnych pomieszczeniach, z reguły różnej maści „kanciapkach” za karę i żeby ochłonęły. Tu Czytelnicy zasygnalizowali problem kilka razy.

Jedna Czytelniczka opisuje doświadczenia znajomej: „Koleżanka dostała pracę w żłobku (na kuchni), do którego chodziły dwie jej córki. Pewnego dnia weszła na sale jak pani usypiała dziecko, przy czym dziecku przyciskała poduszkę do buzi, bo płakało. Koleżanka mówi do niej „co ty robisz? Mam nadzieje, że z moim dzieckiem tak nie robiłaś?” a ona „nie, Aśka jest już za duża i mówi”.” Chciałoby się powiedzieć kurtyna, ale jeszcze nie teraz.

Oto jedna z Czytelniczek przytoczyła wydarzenie, którego była świadkiem. W czasie wycieczki przedszkolnej, w momencie podróży wypełnionym pasażerami autobusem, nieposłuszne dziecko zostało uderzone przez wychowawczynię w twarz. A autobus jak to autobus – nie zareagował.

Wy reagujcie. Bardzo Was proszę.

Jedzenie
To zdecydowanie temat spędzający sen z powiek nie tylko rodzicom, ale i personelowi żłobków i przedszkoli. Poza tym na jedzeniu najprościej robić „wałki”.

Tu ważna uwaga: należy częściowo zrozumieć opiekunów. Główną rzeczą, na którą rodzice zwracają uwagę, to to, czy dziecko zjadło, a gdy nie zjadło pretensje kierowane są do wychowawczyń.  Obyś własne dzieci karmił – chciałoby się rzec. Ja często karmię, więc niezjedzona zupa czy mielony nigdy nie robiły na mnie wrażenia, bo wiem, jak jest. Tymczasem rodzice często oczekują od personelu żłobków i przedszkoli cudów szczególnie, że za to jedzenie płacą.

A skoro o płaceniu mowa. W wielu miejscach dzienna opłata za wyżywienie jest stanowczo za mała, by zapewnić dzieciom zbilansowane posiłki. Z drugiej strony nakładają się tu oczekiwania rodziców, którzy chcieliby płacić jak najmniej, zupełnie nie biorąc pod uwagę tego, za ile ich dzieci jedzą w domach. A małe brzuszki wcale nie są takie tanie w utrzymaniu i wie to każdy rodzic, który robi dla dzieci zakupy spożywcze.

Jedzenie to również fantastyczne pole do nadużyć finansowych. Tańsze produkty, pomniejsza gramatura, 15 porcji cateringu na 30 dzieciaków, wynoszenie jedzenia przez personel. Klasyka.




женские возбудители киев

супер левитра отзывы пациентов

у нас xn--e1agzba9f.com
Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x