Czego lepiej nie wiedzieć o żłobkach i przedszkolach

Nadzór
Kilkukrotnie Czytelniczki wspominały o tym, że ich dzieci samodzielnie, niezatrzymywane przez nikogo opuściły teren placówki. Jednej mamie dziecko zwyczajnie wróciło do domu.

„Mój syn kiedyś wrócił do domu sam z przedszkola (4 lata). Furtka była otwarta… na szczęście byłam już w domu i budynek był 20 metrów od bloku, ale aż się na podłogę osunęłam. Po tym już furtka była zamykana a potem zrobili domofon.” Można się zastanowić, czy aby dzieci w naszym przedszkolu, czy żłobku są bezpieczne…

Inna mama została poproszona, mimo że była obcą osobą, o opiekę nad grupą dzieci.

Nałogi

Jeżeli ktoś z Was zastanawiał się, gdzie te patologie, bo póki co to normalka, spieszę zakomunikować mu, że jest niezwykle wyluzowany, i że to właśnie dobrnęliśmy.

Co powiecie na drinkującą opiekunkę, popijającą w czasie pracy? Flaszka skitrana w pokoju socjalnym? A może wyluzowane opiekunki, przychodzące rano na kacu do pracy, jeszcze z procentami? Dla miłośników lżejszych przewinień Czytelniczka wspomina panie wychodzące na dymka na balkon w placówce. Dzięki otwartemu notorycznie oknu balkonowemu w sali dzieci ciągle się zarażały i mogły powdychać nieco nikotyny.

Oszczędności
Część wymienionych wyżej problemów wynika z oszczędności. A jak wyglądają same oszczędności. Oddaję głos Czytelniczce:

„Jako pracownica 8 lat temu przez 6 miesięcy… ryza papieru, aż się skończy tzn. kartka na 4 i dla dziecka taka mini, a tylko piękne rysunki na ściankę co 2 dzien. JOGURT na podwieczorek dzielony na kubeczki z Ikei, wydzielanie jedzenia-dzieci chodziły niedojedzone wg mnie, bo porcje z cateringu na pół, albo na 3 były wzięte. Oszczędności na wszystkim czego rodzice nie widza oczywiście ze strony właścicieli”. Prawda o przedszkolach i żłobkach może zwalić z nóg.

Oszczędza się na papierze ksero, materiałach papierniczych, papierze toaletowym, chusteczkach. Zbiera od rodziców pieniądze na przybory, które nigdy się nie pojawiają.

Inna Czytelniczka opisująca swoje doświadczenia: „Mnie denerwowało skąpstwo właścicieli. Rodzice płacili za np. podwieczorek 1,5zł, a dzieci dostawały 2 ryżowe wafelki posmarowane Nutellą albo nawet suche. A na jadłospisie ‚kanapka wieloziarnista’. Czasami zdarzało się, że posiłki to było to, czego nie zjadły przedszkolaki dnia poprzedniego (żłobek przedszkole tego samego właściciela). Masakra. Oszczędzanie a wszystkim”.

Kolejna Czytelniczka pisze tak: „Pracowałam w typowej prywatnej przechowalni dzieci jako pomoc nauczyciela na studiach zaocznych. Tragedia począwszy od wyżywienia (parówki na wagę, tania mortadela, budyń z proszku, pasztet za złotówkę itp na śniadanie, obiady z cateringu z mrożonek, frytki, nagetsy, zupy z wegetą itp), metody jak z PRL „stoisz za karę /siedzisz na krzesełku tyle ile masz lat, siedzisz przy stoliku tak długo, dopóki nie zjesz, klapsy, trzymanie /przytrzymywanie za ręce, czesanie dziewczynek jednym grupowym grzebieniem. I wiele innych, to była moja najgorsza praca na samym początku drogi z pedagogiką, w dodatku na czarno, bo przez pół roku nie mogłam się doprosić choćby zlecenia. W życiu dziecka nie oddam do żłobka, w państwowych nie lepiej, mleko matki wylewają, bo ciężko podać dziecku, panie w wieku emerytalnym trzymające się kurczowo swoich miejsc”.

Kamery
Jednym z argumentów, który ma powodować, że są spokojniejsi o swoje pociechy, jest monitoring przedszkola, dostępny przez Internet. Jak trafnie to ujęła jedna z Czytelniczek, której mąż zajmuje się instalacją kamer dozoru „Zawsze jest punkt, w którym kamera nie łapie.” I kadra zawsze wie, gdzie jest ten punkt.




stainless steel ice chest cooler

Предлагаем вам со скидкой Кленбутерол Балкан купить недорого с доставкой.
steroid-pharm.com/guarantees.html
Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x