Ale wstyd! Ja ciągle karmię

Po urodzeniu Miecia, ciśnienie na karmienie piersią wzrosło geometrycznie. Do tego stopnia, że zamiast poczekać na pojawienie się pokarmu chociaż dobę, ja zaczęłam sumiennie pobudzać moje kanaliki mleczne do pracy laktatorem, a organizm dostał sygnał: „Uwaga, uwaga! Tej pani urodziły się siedmioraczki. Potrzebujemy trzech litrów mleka na już!” Takim oto sposobem, po pierwszej nocy z Mieciem, obudziłam się z dwoma zaszytymi doniczkami pod skórą. Takimi doniczkami, które pomieściłyby dwie wyrośnięte jukki. Zupełnie tak, jakby w nocy odwiedził mnie chirurg, który spełnił marzenia mojego męża o dużym biuście. Moim, nie jego. Tym oto sposobem, wcześniej rzeczony mąż, zamiast z kwiatami, drugiego dnia po porodzie stanął w drzwiach sali położniczej z główką kapusty. Później pojawił się jeszcze problem z tym, że Miecio nie umiał ssać. Kolejnym problemem było to, że zasypiał podczas jedzenia i takim ostatnim, który wyrył się w mej pamięci, były krwawiące, i prawie że odpadające brodawki skatowane przez małego, niewinnego i, co dziwne, bezzębnego bobaska.

Potem było już tylko łatwiej i jakże wygodnie. Bo dzięki piersi nie mieliśmy żadnych ograniczeń. No może prócz tego, że Miecio do szczęścia ciągle potrzebował nie tyle mamy, co „cyniów”.  Na początku nie chciałam dawać żadnej butelki. Zewsząd słyszałam: nie dawaj bo zobaczy, że butelka taka fajna, że samo z butli leci, i że nie trzeba ciągnąć, to się przestawi i nie będzie chciał cynia. No to butelki nie mieliśmy. Kiedy jednak ja miałam już kryzys karmienia i marzyła mi się randka z mężem BEZ Miecia, a w zamrażalce brakowało już miejsca na mięso mielone, bo tyle pokarmu mieliśmy zamrożonego, okazało się, że Miecio butelkę traktuje jako podróbkę cynia. A do podróbek Miecio ma taki sam stosunek co mama. Zatem albo cyc, albo nic. I tak oto jesteśmy sobie we trójkę razem już ponad 13 miesięcy. Mama, syn i cyń. Nierozłączna trójka Drombo.

Zażyłość mojego syna i cyniów jest tak ogromna, że ostatnio kiedy wróciłam o 23ej ze spotkania, a nadmienię tylko, że pierworodny chodzi spać o 20, to Miecio siedział spokojnie na kanapie przed TV i czekał, aż cynie się na mieście wyszaleją i wrócą. Nie było płaczu i lamentu. Było zwykłe czekanie. Ponieważ, jak wiadomo, najlepiej zasypia się na cycku i powie wam to każdy facet. I Miecio też wam to powie, jak się tylko nauczy mówić…

Czy to problem? Dla mnie i Miecia nie, ale dla innych już tak. Bo tak jak całe lobby laktacyjne krzyczy głośno: „karm dziecko cycem i więcej niczem”, to dziecko powyżej roku karmione piersią wzbudza niesmak i co tu dużo mówić sensację. I nie myślę tu o karmieniu publicznym, a raczej reakcji na moje stwierdzenie, że my z Mieciem jeszcze jesteśmy o cycu.

Miecio, po tacie ma zaszczepioną miłość do cyniów. Wiadomo: geny. Niech sobie chłopak poużywa póki może. Ja go sztucznie i na siłę odstawiać nie będę. Co to, to nie. Taka refleksja mi się jednak nasuwa, że sama się już pogubiłam z tym karmieniem. Może niech ktoś spisze Zasady Karmienia Piersią Dla Niekumatych, bo jak nie karmisz od początku to źle, jak karmisz to wspaniale, ale też nie rób tego w miejscu publicznym i na Boga nie karm dużego dziecka. A jaki wiek to tzw. „duże dziecko”? Każdy ma inną definicję.

Jakby zebrać te wszystkie mądrości laktacyjne, to płyną z nich nastepujące wnioski:

1. Prawdziwa matka musi karmić piersią: koniecznie i bezwarunkowo. Inaczej dziecko wyrośnie na wykolejeńca, będzie się jąkać, a problemy z matmą w podstawówce ma jak w banku. Zatem karm choćby na siłę droga matko! Nie karmisz piersią? To jakbyś nie była matką. Zupełnie jak z cesarką. Tylko hektolitry wyprodukowanego we własnych piersiach mleka, w połączeniu z 24-godzinnym porodem siłami natury i bez znieczulenia daje odznakę „Prawilnej Matki”. Każda inna co nie karmi albo miała cesarkę tak naprawdę bawi się w macierzyństwo. Sic!

2. Karmisz piersią, a twoje sutki są rozgrzane do czerwoności jak dystrybutor na stacji benzynowej dzień przez podwyżką akcyzy na paliwo? Doskonale. Tylko pamiętaj rób to w zaciszu domowym albo w brudnej toalecie sklepowej, bo nie przystoi z cyckam na wierzchu karmić dzieciaka na zakupach, w restauracji czy w kościele. Ryczy gnojek bo głodny? Daj klapsa. Nauczy się gówniarz moresu od najmłodszych lat. Poza tym z głodu nikt nie umarł. Od klapsa takoż. Sic!

3. Nie karm też za długo Młoda Matko, bo jak dziecko samo dobiera się do cyniów, lub co gorsza podchodzi i samodzielnie korzysta z bufetu to wiedz, że przespałaś moment kiedy mogłaś dziecko odstawić. I teraz to już go nie odstawisz do podstawówki. Zatem szykuj się na wspólne chodzenie na lekcje do Pierwszej A. Poza tym skoro sam sięga po cycka to tylko patrzeć, jak sam sięgnie po stówę z twojego portfela albo po flaszkę starego z barku. Sic!

4. Pamiętaj, że musisz odstawić dziecko od piersi przed powrotem do pracy. Bo choć da się karmić i pracować na pełen etat, a ja jestem żywym tego dowodem, to inne matki wmówią ci, że się nie da i kropka. Albo praca i kasa, albo cycek i Kuroniówka. Wybieraj! Sic!

5. Pamiętaj też, że z mleka matki płyną same dobrodziejstwa. Na niczym innym nie odchowasz tak dziecka jak na własnym mleku. Mało tego, może cię ono uratować podczas grypy żołądkowej. Wiem co mówię. Dzieki cyniowi udało nam się uniknąć szpitala. Tylko potem około 10-12 miesiąca życia twojego dziecka dziwnym trafem mleko przestaje mieć swoje magiczne moce i chyba jakoś kiśnie… Ile matek tyle wersji dotyczących tego kiedy mleko traci swą moc i termin przydatności. Jedne źródła mówią, że karmienie nie ma sensu powyżej 6 miesięcy, inne że 10 miesięcy to maksimum, a jeszcze inne, że mleko matki to totalny „must have” do drugiego roku życia… Sic!

I bądź mądrą matką, z pełnymi nadziei cyniami.




У нашей организации нужный блог , он описывает в статьях про Женские возбудители https://pills24.com.ua
У нашей компании важный блог со статьями про https://steroid.in.ua.
Наша организация предлагает https://steroid.in.ua недорого с доставкой.
Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x