Kiedy nie wierzę lekarzom

Ta sytuacja tylko na chwilę uśpiła moją czujność. Później na świecie pojawił się Zygmuś. Kiedy miał dwa miesiące wszyscy prócz niego zachorowaliśmy na zapalenie oskrzeli. Byliśmy w tak słabej formie, że zamówiliśmy lekarza do domu. Przyjechała do nas bardzo konkretna, energiczna i przesympatyczna pani doktor w średnim wieku. Miecio bardzo ucieszył się widząc gościa w naszych progach. Wystartował do niej i w swoim własnym języku zaczął opowiadać jej coś o Maszy i Niedźwiedziu. Jako że był podekscytowany zrobił to dość głośno i średnio wyraźnie, bo pragnął powiedzieć dużo w bardzo krótkim czasie. „A synek to jest niedosłyszący po jakiejś infekcji, czy od urodzenia?” – zapytała. Zmroziło mnie! Jak to niedosłyszący? Przecież nikt nam tego nie mówił. Ale pani doktor, która nas odwiedziła zdawała się znać na rzeczy. Pracuje na co dzień w Centrum Zdrowia Dziecka, ma rewelacyjne opinie w Internecie. Ona wyszła, a u mnie znów przerażenie, ściśnięte gardło i szukanie informacji w sieci. Napisali żeby stanąć za dzieckiem i bardzo cicho wyszeptać pytanie albo imię dziecka. Zrobiłam to – zareagował od razu. Czyli słyszy. W następnym tygodniu konsultacja z pediatrą i logopedą zatrudnionym na stałe w naszym żłobku. „Spokojnie, proszę pani” – odpowiedział sympatyczny pan Maciek. „Od dłuższego czasu obserwuję Miecia i jestem przekonany, że rozwija się prawidłowo, tyle że we własnym tempie. Jego grupa jest bardzo mocna jeśli chodzi o rozwój mowy, ale to nie oznacza, że z Mieciem jest coś nie tak. Tu rozpisałem Pani ćwiczenia. Proszę je wykonywać z Mieciem w domu, i cierpliwie czekać.” Jaki jest rezultat naszego czekania? Ano taki, że Miecio wczoraj powiedział mi że „w jaskini mieszka nietopes” a „kankul ma dziecko w kieseni”. Jakieś pytania? Ja nie mam żadnych.

Ale żeby nie było, że my tak bezczynnie czekaliśmy. W między czasie szukaliśmy informacji na temat prawidłowego rozwoju mowy. W całej tej historii pomogła nam Magda, nasza czytelniczka, która mieszka i studiuje coś na kształt logopedii dziecięcej w Paryżu. Ta sama, z którą ostatnio się widzieliśmy, będąc w Mieście Miłości. To ona napisała nam: „To, że Miecio nie mówi, nie oznacza, że nie uczy są mowy. Dużo ważniejszym procesem niż samo mówienie jest kodowanie mowy. Czyli rozumienie poszczególnych słów.” Nigdy nie zapomnę jak zadzwoniła do mnie jedna z Czytelniczek. Od koleżanki zdobyła numer do mnie. „Jess, przepraszam, że dzwonię, ale musisz mi pomóc. Właśnie wróciłam z wizyty u psychologa z moim synkiem i ten psycholog powiedział, że na bank coś jest nie tak z mową mojego syna, bo on prawie nic nie mówi. Poza tym podczas wizyty tak się zajął zabawkami w gabinecie, że nie odpowiedział na ani jedno pytanie psychologa. Ale ja znam moje dziecko i jestem prawie pewna, że jest z nim wszystko okej.” Po pierwsze poradziłam jej, żeby rzeczy związane z mową konsultowała z logopedą. Po drugie przytoczyłam jej wiadomość od Magdy o tym kodowaniu. „A jak sprawdzić czy on to dobrze koduje?” – zapytała czytelniczka Ania. Zwyczajnie. Wystarczy, że zadasz mu pytanie, wydasz polecenie, a on zareaguje prawidłowo. Poproś żeby przyniósł samochód z pokoju, podniósł zieloną poduszkę z ziemi. Jeśli wykona te polecenia prawidłowo to znaczy, że najważniejszy proces uczenia się mowy ma za sobą, bo rozumie już znaczenie słów. A mowa przyjdzie z czasem. Za tydzień dostałam SMS: „Jess, miałaś rację! Logopeda powiedziała, że wszystko z nim w porządku. Zadała mu parę pytań, wydała proste polecenia, a on wszystko rozumiał. Powtarzał głoski. Ufff. Wszystko jest w porządku!” Dlatego tak ważne jest przy konsultowaniu naszych dzieci, by robić to u źródła, czyli u specjalistów w danej dziedzinie.




all-dipllom.com/diplomy-kolledzha

cialis-viagra.com.ua/sialis-tadalafil/sialis-5-mg/

Узнайте про популярный интернет-сайт со статьями про Купить Камагра 100 мг https://pills24.com.ua/cialis-tadalafil/kamagra-100-mg-kamagra-100
Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x