7 oczywistych spraw, które po urodzeniu Miecia były dla mnie niespodzianką

Małe dziecko – mały kłopot, duże dziecko – duży kłopot. To jedno z tych stwierdzeń, które powtarzali moi rodzicie za każdym razem, kiedy pojawiał się jakiś problem ze mną lub z moim bratem. Rzeczywiście im byliśmy starsi, tym częściej ta kwestia była wypowiadana. To wszystko jeszcze przede mną, bo Miecio jest małym, dopiero 9 miesięcznym dzieckiem. Ale już teraz widzę, jak prawdy życiowe stają się rzeczywistością. Macierzyństwo niesie za sobą wiele niespodzianek. Niby zdawałam sobie z nich sprawę, ale tak naprawdę dopiero teraz wiem, o czym mowa.

Witaj smutku

Niby dużo czytałam o baby bluesie. Poza tym skończyłam psychologię i wiedziałam doskonale czym ten stan jest powodowany. Wiedziałam, że częściej dotyczy ciąży niespodziewanych czy wręcz niechcianych, w ciężkiej sytuacji materialnej i rodzinnej. To w ogóle nie była moja bajka. A jednak. O moich początkach macierzyństwa pisałam już co nieco na blogu. O moim wejściu w macierzyństwo, wylanych łzach, o tym, że zamiast zalewu miłości utopiłam się w morzu bezsilności, złości i strachu. Ciarki mnie przechodzą kiedy wspominam te wszystkie łzy wylane na oddziale położniczym. W każdej sali była przynajmniej jedna płacząca. Powody były bardzo różne: dziecko źle łapało cycka, inna płakała bo jej dziecko ukłuto w piętkę żeby pobrać krew do badań, a jeszcze inna dlatego, że mąż przyszedł piętnaście minut przed umówionym czasem.

Dzeci tak szybko rosną

Serio! Każdy, kto ma dziecko tak mówi, ale zaczynasz to rozumieć dopiero kiedy sam zostaniesz rodzicem. Doskonale pamiętam jak doktor wyciągnął Miecia z brzucha, uprzednio przecinając jego powłoki. Pamiętam pierwszy pisk syna oraz jego obślizgłe, fioletowe ciałko. Pamiętam to tak dobrze jak by to było wczoraj. Od tego dnia minęło już 9 miesięcy. Ponad 250 poranków i tyle samo wieczorów. Dziś Miecio sam siedzi na podłodze, z zainteresowaniem ogląda reklamy w telewizji, trzyma dwie zabawki w dłoniach, po jednej w każdej i mówi coś po swojemu. Tylko czekać kiedy zacznie przyprowadzać panny do domu. Im nie popuszczę!

Brak snu nie zabija

Ba, nawet wzbogaca! Nigdy bowiem nie doceniałam tak bardzo 8 godzin przespanych bez przerwy. Brak snu i niewyspanie to był jeden z moich największych strachów, o który wypytywałam dzieciate koleżanki, które były już po drugiej stronie mocy i nocy. Ja, wielbicielka ramion Morfeusza, miałam nie spać nocami i jakoś funkcjonować w ciągu dnia, odpowiedzialnie opiekując się dzieckiem? Nie ma mowy! Dziś jest to dla mnie stan zupełnie naturalny. Moja świadomość wyparła czas sprzed porodu i nie pamiętam już, jak to było wysypiać się do oporu. Ale nie żeby mi z tym było jakoś specjalnie źle. Z perspektywy czasu stwierdzam, że krótszy sen pozytywnie wpłynął na moją kreatywność i ogólne życiowe ogarnięcie. Można? Można!

Zabawa to nuda

Pamiętając moje wspaniałe i jakże kreatywne zabawy z dzieciństwa wprost nie mogłam się doczekać, kiedy będę bawić się z własnym dzieckiem. Tja… No to sobie jeszcze trochę poczekam. Nie ma bowiem nic nudniejszego niż zabawa, a raczej usiłowanie zabawiania małego dziecka. Ile razy można zarzucać sobie kilka razy obrzyganą pieluchę na głowę i przy każdym jej zsunięciu krzyczeć: A Ku Ku! Robię to owszem, ale wiąże się to z moim poczuciem obowiązku, a nie przyjemności. Wiem, że Miecio potrzebuje jeszcze trochę czasu by budować bazy z koców i poduszek, bawić się w sklep czy budować wieżę z klocków Lego. Teraz wygląda to mniej więcej tak, że ja siadam przed nim i zaczynam machać jego ulubioną grzechotką, a moje grzechotanie przegrywa z tym, że tata właśnie wkłada nowy worek do kubła na śmieci albo z tym, że w telewizji leci reklama Sudafedu. Mniej więcej po pięciu minutach zaczyna boleć mnie nadgarstek. Miecio ciągle jeszcze nie zaczaił, że to jest ten czas kiedy mama się z nim bawi. Bez komentarza.

Dziecko to droga zabawa

I to jeszcze jak! Czasami aż boję się czasów kiedy Miecio zacznie mieć prawdziwe, świadome potrzeby. Już teraz jego szczepienia, jedzenie, ubranka, produkty do pielęgnacji i inne must have’y pożerają sporą część przelewu z ZUSu. A podobno im dalej w las, tym więcej drzew. Jeśli Mieczysław nie wystąpi wkrótce w serii reklam Play’a zamiast Blondynki, to będę musiała zamienić Pampersy na pieluchy Dada. 🙂

Straszny jest ten strach

Założenia były takie, że nie będę TĄ matką, co to się za bardzo boi o własne dziecko. Co to czeka w oknie i bacznie obserwuje, czy żadna drzazga nie wejdzie w malutki paluszek. Taką co biega jak głupia po całym placu zabaw, krzycząc niczym opętana: Uważaj! Z luzem się przecież człowiek rodzi i ja ten luz w sobie mam. Znaczy się miałam. 8 maja luz uleciał wraz z wodami płodowymi.

Niespodzianka! Miłość!

Mówiły mi matki o tej miłości do dziecka. O tym jak się tą miłością kocha. Czytałam o tym w literaturze pięknej i popularnej. Serio, myślałam, że wiem o czym mowa. Zupełnie nie wiedziałam. To co się narodziło w mojej głowie i w moim sercu jest tak piękne, tak mocne i tak czyste, że tylko inna matka jest w stanie to pojąć. Tego po prostu nie da się opisać. Motyle w brzuchu i ścisk w okolicach mostka to przy tym Pikuś.

macierzyństwo




источник biceps-ua.com

У нашей компании популярный web-сайт про направление таблетки для повышения потенции cialis-viagra.com.ua/
сколько стоят таблетки виагра
Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x