Francja-elegancja

Moda na modę trwa w najlepsze. Polski design rośnie szybciej niż niemowlę w pierwszych miesiącach życia. Po czasach fascynacji sieciówkami zaczynamy stawiać na to co nasze, polskie, niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju. Ale czy aby na pewno? Przyglądając się baczniej modzie w polskim wydaniu, a może raczej w polskim wykroju, zauważyłam kilka tendencji, które niezbyt dobrze o niej świadczą. Pierwszy zarzut kieruję w stronę tzw. dresówki czyli najłatwiejszego materiału do obróbki. Moda na dres zadomowiła się u nas niezwykle łatwo – prawie tak łatwo, jak łatwo jest uszyć z dresowej dzianiny sukienkę. Domorośli projektanci próbują zaszczepić wśród odbiorców modę na ten rodzaj materiału argumentując, że jest on wygodny, dobrze się układa (co?) i jest bardzo trendy. Kolejna przywara mody polskiej to tzw. minimalizm czyli każdy szyć może. A jeśli nie szyć to chociaż projektować. Dowód? Weź kartkę papieru narysuj prostokąt i zanieś to do dobrej szwaczki z instrukcją: „Pani uszyje taką sukienkę”. Później wystarczy dorobić ideologię marki, której zależy na prostocie, minimalizmie i wygodzie. Kiedyś odwiedziłam „szołrum” jednej ze znanych w Warszawskim światku projektantek, takiej której ceny ubrań zaczynają się od kilkuset złotych i prędko szybują w górę. Może i jest to ładne ale przyszyta fastrygą góra do dołu sukienki zupełnie zniechęciły mnie do zakupu. Wiem, wiem najłatwiej jest siedzieć na kanapie, bujać jedną nogą dziecko w wózku i komentować. Na swoją obronę mam to, że jakiś czas temu byłam na kursie szycia na maszynie i wiem, że nie jest to takie hop-siup. Trzeba mieć niezłe oko, dryg w ręku i wyobraźnię żeby uszyć zwykły t-shirt. Nie jest też tak, że cały polski design jest w mojej opinii do wymiany. Pomijając marki znane już szerszemu gronu dzięki mass mediom, które charakteryzują się ciekawymi projektami oraz perfekcyjnym wykonaniem (Łukasz Jemioł, Lidia Kalita, LaMania, Tomaotomo, Bohoboco) jest też kilka mniej znanych nazwisk, które zasługują na uwagę: Magda Floryszczyk, Sylwia Majdan, Sabrina Pilewicz. Jedną z takich marek jest również marka Rina Cossack, której sukienkę możecie zobaczyć poniżej.

Zwróćcie uwagę na krój sukienki, dobór materiału i samo jej wykonanie. Klasa sama w sobie.

Zwróćcie uwagę na krój sukienki, dobór materiału i samo jej wykonanie. Klasa sama w sobie. Crème de la crème. Francja-elegancja. Wystarczyło dorzucić sznur pereł, upiąć włosy (takie cuda w ) i wsunąć na stopy kremowe szpilki. To moja pierwsza sukienka z dekoltem na plecach. Z pewnością nie ostatnia. Efekt jest bardzo zmysłowy, a najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. ☺




steroid.in.ua/products/turinover

женский возбудитель в каплях цена

виагра 100мг
Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x