Co przyniósł nam ten rok

W sierpniu odbyło się spotkanie z Wami nad Wisłą (klik). Spotkanie wspaniałe, niezwykłe, przemiłe. Spotkanie, które dało nam dodatkowe siły na kontynuowanie tego projektu, jakim jest Mcafee-euroset.ru. Pamiętam, że bułki w piekarni były wtedy świeże i pachnące, a ekspedientka jak zwykle sympatycznie się uśmiechała. Zygmunt miał wtedy 69 centymetrów i ważył 7950 gram.

We wrześniu okazało się, że chcą nam wręczyć jakąś nagrodę, bo internauci, którzy aplikowali na jedną, kultową już imprezę blogerską wybrali między innymi nas, jako wpływowych blogerów. Z zasady nie jeździmy po tego typu imprezach, ale nagród, wódki i pacierza nie odmawiamy. Czy wpływowi staliśmy się po zdjęciu z porodu, czy po rozprawieniu się z hejterką, czy też dzięki mojej walce z Kościołem Katolickim za pomocą granatowej bluzy, czy też dzięki trzem tygodniom w szpitalu, nie wiem. Może zwyczajnie robimy dobrze to, co do nas należy, czyli wywołujemy emocje. Pamiętam, że bułki w piekarni były wtedy świeże i pachnące, a ekspedientka jak zwykle sympatycznie się uśmiechała. Zygmunt miał wtedy 72 centymetry i ważył 8505 gram.

W grudniu, ledwie kilka dni temu, świętowaliśmy pierwsze urodziny Zygmunta (klik) i trzydzieste drugie Marty. Dzień wcześniej byłem w piekarni. Bułki jak zwykle były świeże i pachnące, a ekspedientka jak zawsze sympatycznie się uśmiechała. Zygmunt miał 79 centymetrów i ważył 9420 gram, czyli było to cztery razy więcej Zygmunta niż zaraz po urodzeniu.

Dziś, kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia, szykujemy się do drugich Świąt z Zygmuntem i czwartych z Mieczysławem. To był niezwykły rok, pełen emocji i prawdziwych wzruszeń. Ale też bardzo wesoły i pogodny. A najlepsze, że po dwóch latach, już za kilka dni ponownie spotkamy tych samych znajomych, u których na imprezie blisko dwa lata temu przynudzaliśmy o naszym nowym, zygmuntowym pomyśle. Nie wiem, co zmieniło się u nich – tego dowiem się niebawem. Wiem za to, co zmieniło się u nas, a jest tego naprawdę sporo.

Po tych dwunastu miesiącach chciałbym podzielić się z wami kilkoma spostrzeżeniami dotyczącymi naszego życia i tego co nas spotkało.

Po pierwsze po raz kolejny udowodniliśmy sobie, że można kogoś wymyślić, zaplanować, stworzyć z powodzeniem, choć nie bez trudności i stresu i mieć z tego największą, życiową satysfakcję. To Zygmuś o Tobie. Dzięki Synek! Tatuś zaraz wytrze gluta (gdy piszę to, Zyzio ma katar, ponieważ rosną mu górne jedynki).

Po drugie w Rodzinie siła. Jeżeli kochacie się, przyjaźnicie i dogadujecie tak jak ja z Martą, to ruszyć może Was widok Waszego dziecka na USG, uczestnictwo w porodzie, wzięcie na ręce swojego potomka, jego choroba, cierpienie. Nie ruszy was za to nic innego. Nie ma takiej ilości hejtu, negatywnych komentarzy, ale też pozytywnych, która robiłaby na was wrażenie. Bo ośrodek wrażeń i przemyśleń mamy z Martą umiejscowiony w zupełnie innym miejscu, niż Internet. Dlatego nie ma u nas nieprzemyślanych treści, nigdy nie usuwamy postów, nie tłumaczymy się i nie wycofujemy ze swoich słów. Po prostu wiemy, co robimy.

Po trzecie doświadczyliśmy przez kilka dni po porodzie uczucia bycia na ustach wszystkich. Wiecie co się wtedy dzieje? Kurwa nic! Masa dobrych, ciepłych słów. Słów otuchy, wyrazów wsparcia.

Ale również masa hejtu, wyzwisk, gróźb, podłych prywatnych wiadomości. I wiecie co? Nic. W realu nic się nie zmieniło. Bułki były tak samo świeże, a pani ekspedientka tak samo się uśmiechała.  Wiele osób pytało nas potem, czy po tej historii spotkało nas coś złego. Nie. Nikt nie przywalił nam w ryj, nikt nie powiedział nawet jednego złego słowa. Owszem, jeden reklamodawca, dla którego zdjęcie było nie do przyjęcia, postanowił się wycofać. Potem postanowił wrócić, ale Jess opublikowała zdjęcie w koronkowej piżamce i to znowu było za dużo. Nie, nie jest to producent opłatka i różańców, ale jak widać panią Grażynką z marketingu targają skrajne emocje. Może to separacja z mężem, może menopauza i uderzenia gorąca po lekturze naszych treści. Poza tym nie wydarzyło się nic. To pokazuje jaki realny zasięg i wpływ na życie komentowanych osób mają internetowi napinacze.




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x