Co przyniósł nam ten rok

Spotkało nas za to wiele cudownych, sympatycznych momentów. Chyba się do siebie zbliżyliśmy. My, autorzy tego bloga i Wy, nasi Czytelnicy. Byliście na spotkaniu, czasem spotykamy Was w Warszawie, czasem poza Stolicą czy nawet jak ostatnio, poza Polską. Zawsze jest tak samo. Przede wszystkim mamy wrażenie, że się dobrze znamy. Jeżeli jako blogerzy możemy być z czegoś dumni, to nie będą nasze teksty, zdjęcia czy filmy, choć zawsze się do nich przykładamy. To jesteście Wy, nasi Czytelnicy. Co chwilę spotykamy inteligentne, przebojowe, kolorowe, wesołe i dodam również od siebie – śliczne Dziewczyny (Panów też). A teraz kończę już to włażenie Wam w dupę i przechodzę do kolejnego punktu.

Po czwarte nie widzicie wszystkiego. Często spotykamy się z tym stwierdzeniem, że pokazujemy wam całe nasze życie. Bzdura. Nie wiem, czy pokazujemy 20%. I nie chodzi o to, że ono jest jakoś niezwykle barwne, kolorowe i dzieje się w nim o wiele więcej, niż można u nas zobaczyć. Chodzi raczej o to, że nadal 80% pozostaje w sferze prywatnej. Wiem, że niektórym trudno w to uwierzyć, bo macie wrażenie, że uczestniczycie w każdej części naszego życia. Fajnie, że macie takie wrażenia, ale oczywiście tak nie jest, bo wbrew pozorom, mamy całkiem równo pod kopułą. Myślę, że średnio wścibska sąsiadka wie o Was dużo więcej, niż Wy wiecie o nas.

Po piąte, choć blog to nasza pasja i praca, to zdecydowanie najciekawsze rzeczy dzieją się dla nas ciągle w realu i tak już pewnie na zawsze pozostanie. Kolekcjonujemy w pamięci te wszystkie piękne chwile i wykorzystując je staramy się tworzyć dla was ciekawe i poruszające treści. To dlatego wzruszacie się, gdy oglądacie chociażby nasz ostatni film świąteczny. Robimy to w zgodzie ze sobą, autentycznie, najlepiej jak umiemy. Tu podzielę się z Wami moją największą satysfakcją. Tysiące lajków, setki cudownych komentarzy, ogromny zasięg. To wszystko cudownie stymuluje wydzielenie dopaminy w moim mózgu. Jednak podczas kręcenia tego filmu wydarzyła się rzecz o wiele piękniejsza. Otóż byłem przekonany, że aby osiągnąć efekt na jakim mi zależało, będzie czekała mnie trudna przeprawa z Mieciem. Że być może będę musiał go celowo zasmucić, by zagrał smutnego, albo celowo rozbawić, by zagrał wesołego. Tymczasem ten chłopiec jest już tak duży i rozumny, że wystarczyło go zwyczajnie poprosić. Wiecie, że finałową scenę, która szczególnie Was wzrusza, powtarzaliśmy kilkadziesiąt razy? A Miecio, mimo że widocznie już znudzony, ciągle niestrudzenie powtarzał swoją kwestię, by wreszcie wypowiedzieć ją perfekcyjnie. Po całym dniu zdjęć przepełniała mnie duma. Ale nie taka zwykła, jaka przepełniała mnie dotychczas, bo przecież zawsze byłem zadowolony z moich dzieci. Po raz pierwszy współpracowałem z moim dzieckiem przy czymś innym niż zabawa, po raz pierwszy oczekiwałem od niego czegoś bardziej skomplikowanego, złożonego i on sprostał temu zadaniu celująco. Do dziś jestem pod ogromnym wrażeniem tej współpracy. To fantastyczne uczucie widzieć jak własne dzieci rosną, rozwijają się, ujawniają coraz to nowe umiejętności i wiedzieć, że można im powierzać coraz to bardziej skomplikowane zadania, którym one umieją sprostać. To największa satysfakcja dla rodzica.

Tymczasem przez ten rok niedawno urodzony Zygmunt, z noworodka-wcześniaka z sondą w buźce przemienił się w niemowlaka, by ledwie kilka dni temu stać się pełnoprawnym roczniakiem, choć z dwoma miesiącami życia wyhaczonymi na kredyt od losu. Bacznie obserwowaliśmy każdy jego kolejny dzień życia. Po niektórych z nich ma nawet ślady. Blizny na rączkach po wenflonach są wspomnieniem po nieco utrudnionym starcie na naszej planecie. Dwa pieprzyki na główce to z kolei wspomnienie wenflonów po pobycie w szpitalu podczas zapalenia płuc. Cieszy nas, że jest coraz starszy, coraz bardziej samodzielny, że jest coraz bardziej komunikatywny. Jest jednak pewien smutek. Ten rok minął naprawdę szybko. Oboje z Martą robimy wiele, by starzeć się z godnością, więc upływ czasu nam nie przeszkadza. Tylko żeby te dzieciaki mogły być trochę dłużej takie małe, niewinne i słodkie. Zaprawdę powiadam Wam: w tym całym pędzie dzisiejszego świata spieszmy się kochać niemowlaki – tak szybko rosną.

Miecio Mcafee-euroset.ru




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x