34 lata czekania na idealne Święta

To co zastałem na Mazurach było dla mnie tak odmienne od tego, co znałem z moich dwóch domów rodzinnych… Pełna rodzina, Mama, Tata, dwójka dzieci, a do tego pies i kot. Mróz z oknem, śnieg po pas, a w salonie żywo pali się ogień w kominku. Jest ciepło, przytulnie, miło i wszystko dzieje się powoli, niespiesznie. Masa miłości i serdeczności, której wtedy potrzebowałem jak przysłowiowa kania dżdżu. Od razu zrozumiałem, że muszę się wśród tych ludzi rozgościć na dłużej. Że to właśnie będzie moja Rodzina. I tak jest do dziś.

Piąta, najbardziej niezwykła zresztą Wigilia, miała miejsce w zeszłym roku. 24 grudnia mały, dwa miesiące za wcześnie urodzony Zyzio nieoczekiwanie wyszedł ze szpitala. Miecio mógł wreszcie poznać Brata. Wczesnym, wigilijnym popołudniem wyjątkowo przyjechali Rodzice Marty. Mieli zostać wieczorem z Mieciem, byśmy mogli z Martą spędzić choć trochę Wigilii z Zyziem w szpitalu, ale nie było to na szczęście konieczne. Wyszedłem przed blok pomóc im z bagażami. – Wiesz Mamo – zagaiłem Teściową, która nic nie wiedziała o wyjściu Zygmunta ze szpitala – coś schrzaniliśmy składając to łóżeczko dla Zyzia. Musisz koniecznie rzucić okiem. Nawet nie zdejmuj płaszcza, chodź od razu zobaczyć, bo nie daje mi to spokoju. – dodałem. Babcia Samo Zło wchodzi do sypialni, patrzy na łóżeczko: – No przecież stoi – stwierdza nieco poirytowana, że zięć nawet nie pozwolił jej zdjąć płaszcza. – Ale zobacz. Tu w środku jest coś nie tak – buduję dalej napięcie. Babcia podchodzi do łóżeczka, a tam… jej maleńki, ledwo dwukilogramowy wnuczek. I to chyba były najbardziej niezwykłe Święta w całym moim życiu.

Nie mieliśmy czasu ich przygotować, więc większość jedzenia była wzięta z jednej z naszych ulubionych restauracji. Mama przywiozła tylko trochę tego, co sama zrobiła, więc też, chyba po raz pierwszy w życiu, nie zmęczyła się specjalnie przygotowując Święta. Nastroje mieliśmy wspaniałe, było jeszcze bardziej ciepło i rodzinnie niż zawsze, a późnym wieczorem obejrzeliśmy sobie „Misia”, żeby śmiechu było jeszcze więcej.

W tym roku będzie szósta niezwykła Wigilia w moim życiu. Znów przyjeżdżają Rodzice Marty, bo po kilkudziesięciu latach urobienia po pachy do mojej Teściowej dotarło wreszcie, że Wigilia i Święta mogą być przyjemnością. Jedzenie oczywiście i tak przywiezie, ale tylko tyle, ile jej potrzeba by poczuła, że zrobiła coś sama. Reszta potraw, włącznie z wypiekami, została zamówiona. Choinka gotowa. Lampki na balkonie rozwieszę jeszcze dziś. W końcu i dzieciom, i sąsiadom trzeba pokazać prawdziwe Las Vegas. Miecio zamówił sobie u Mikołaja auta z Blaze’a, Helikopter z Lego i Sky z Psiego Patrolu. Z tego co wiem, o ile będzie grzeczny, Mikołaj jego marzenia spełni. Po latach zrozumiałem wreszcie moją Mamę, wydającą ostatnie pieniądze na chociaż najmniejszą zabawkę dla mnie. Ta radość dziecka z otrzymanego prezentu jest dla rodzica jak dobre prochy. A na tak dobry towar warto wydać nawet ostatni grosz. Na bank wiem też jedno: Miecio od swojego taty encyklopedii nie dostanie!

34 lata trwało, nim zbudowałem od zera własną rodzinę. Dokładnie taką, jakiej pragnąłem. Szczęśliwą, pełną życia, wesołą. Rodzinę, gdzie nie ma wzajemnych pretensji, zatargów, oskarżeń. Rodzinę, gdzie wszyscy razem się szanują, cenią i ze sobą współpracują dla wspólnego dobra, ale przede wszystkim szczerze się kochają.

Parę osób musiało umrzeć, paru trzeba było pokazać ich miejsce w łańcuchu pokarmowym. Trzeba było poślubić mądrą i piękną dziewczynę, sprzedać i zburzyć rodzinny dom, kupić mieszkanie, spłodzić dwójkę wspaniałych dzieci i zrealizować marzenie o pracy będącej jednocześnie pasją. To wszystko doprowadziło mnie do miejsca, w którym mogę wreszcie powiedzieć, że Wam życzę równie udanych Świąt jak nasze. Nigdy się nie poddawajcie w Waszych staraniach o szczęście. Czasem po prostu strasznie długo to trwa i sporo trzeba przejść. Ale nie cel jest ważny, a droga i to ile dzięki niej zrozumiecie. Wesołych Świąt Nasze Kochane Dziubki!

Wigilia




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x