Nasz przepis na sukces, czyli jak zostać zamożnym nierobem

Obserwuj swoich kolegów. Zobacz jak pną się po szczeblach kariery. Zarabiają coraz więcej, gdy ty ledwo wiążesz koniec z końcem. Zazdrość im, ale konstruktywnie. Myśl każdego poranka i każdego wieczora, przy rannej kupie i przy nocnym seksie, jak tu rozkręcić coś, co będzie spełnieniem twoich marzeń. Stanie się twoją pasją, pracą, pozwoli ci się realizować, rozwijać i jednocześnie zapewni godziwy pieniądz.

Wpadnij wreszcie na pomysł bloga prowadzonego razem z żoną. Przygotuj ścisłe założenia. Uruchom go. Zacznij rozwijać. Razem ze swoją żoną ciągle pracuj zawodowo, bo przecież rachunki same się nie opłacą, a nowa pasja kosztuje również niemało. Pracujcie codziennie od 9 do 17, a potem jeszcze do 22 nad blogiem. Ponieważ to za mało czasu pracujcie również w weekendy. Czasem po dwanaście godzin, a czasem i szesnaście. Ciągnijcie dwa etaty. Wrzućcie pierwszy post. Niech okaże się, że świat wcale na was nie czekał, a jakaś znajoma znajomych niech wam zarzuci, że wasze logo jest zerżnięte z „Twojego Stylu” i powinien się wami zająć ich prawnik. Zamiast zablokować laskę, wejdźcie z nią w polemikę, bo przecież mamusia z tatusiem uczyli, żeby bronić kulturalnie swojego zdania, odpierać zarzuty i formułować zwięźle kontrargumenty. Wrzuć modową sesję zdjęciową wykonaną w oborze, z krowami. Niech miłośnicy zwierząt z jakiegoś forum dla ekozjebów zrobią ci nalot i odżegnają od czci i wiary, że fotografując kieckę w oborze promujesz „stanowiska uwiązowe”. Kurwa, do dziś pamiętam tę nazwę… Ponownie uderz w kulturalną gadkę, że dziękujesz za ich opinię, że to nie tak, że te krowy mieszkają na Mazurach i z pastwiska mają widok na jezioro. Dowiedz się, że kłamiesz i jesteś ich oprawcą. Dopiero kilka lat później uświadom sobie, że kiedy starzy robili ci wykłady o kulturalnej dyskusji, argumentach i kontrargumentach oraz bronieniu własnego zdania, nie było jeszcze Internetu. Naucz się, że na świecie są wszystkie odmiany zjebania, a ty mając publiczną stronę docierasz do wielu ludzi i tych, którzy nie pasują do charakteru twojej imprezy, musisz po prostu usuwać. Bądź cierpliwy i pamiętaj, że twoim celem jest sukces bloga.

Pracuj na wspomniane dwa etaty przez trzy i pół roku. Wydaj w tym czasie kilkadziesiąt tysięcy na swój blogowy projekt nie zarabiając w tym czasie ani złotówki. Ucz się tego, co ludzi interesuje i co chcą czytać i oglądać. Połowę swojej wiedzy marketingowej wykorzystaj w praktyce. O drugiej połowie zapomnij, bo okaże się, że ci, co napisali te mądre książki, które ty przeczytałeś z praktyką niewiele mieli wspólnego albo ich wiedza nie jest już aktualna i można ją o kant dupy potłuc. Prowadzenie bloga wcale takie proste nie jest, jak się niektórym wydaje.
Po trzech i pół roku zarób pierwsze pieniądze. Niewielkie co prawda, ale ciesz się jak małe dziecko. Dzięki temu małemu sukcesowi zasuwaj przez kolejne kilka tygodni na 200%.

Powoli, sumiennie rozwijaj swojego bloga. Pisz artykuły, rób zdjęcia, kręć filmy. Do każdej treści przykładaj się zawsze tak samo dobrze, jakby była ona tą pierwszą. Nigdy nie odpuszczaj. Odpisuj na setki wiadomości, na tysiące komentarzy. Niech pojawią się pierwsze propozycje reklamowe. Otrzymaj pierwszą umowę. Przeczytaj w niej, że kara za niewykonanie zlecenia jest trzy razy wyższa, niż to, co możesz zarobić. Pogódź się z tym, że za tym śmiesznym blogiem, z którego drwią twoi znajomi zaczynają iść pieniądze, a zaraz za nimi ogromną odpowiedzialność. To nie jest zabawa, choć tak wygląda. Ale ty nie masz z tym problemu, bo zawsze byłeś kurewsko profesjonalny. Twój przepis na bloga już prawie skończony.

Czy ja wspomniałem o znajomych? Miesiąc czy dwa po uruchomieniu bloga spotkaj kumpla na imprezie. Niech cię zapyta, ile zarabiasz. Odpowiedz, zgodnie z prawdą, że nic, i że jeszcze pewnie długo nic. Niech cię wyśmieje, bo kto się bierze za takie przedsięwzięcia. Reszta też niech zacznie sobie robić z ciebie podśmiechujki. Że „se” bloga wymyśliliście. Niech za każdym razem, gdy ich spotykasz pytają cię o bloga, jak idzie i czy zarabiasz już. Niech wątpią, niech się śmieją. Gdy po 4 latach zaczniesz wreszcie zarabiać, oni przestaną się śmiać. Przestaną też pytać o bloga. W piątym roku zaczniesz regularnie bywać w telewizji, a znajomi przestaną się z tobą spotykać, choć od początku kurewsko dbasz o to, żeby nie odbiła ci palma i zachowujesz się tak samo jak pięć lat wcześniej. No może mniej pijesz, bo masz dzieci i codziennie pracujesz po 8-12 godzin nad blogiem, więc umysł musisz mieć bystry i czysty. Oczywiście nie wszyscy znajomi znikną. Od tej resztki, ale szczególnie cennej, bo oddanej dowiesz się, że ci wszyscy, którzy już się z tobą nie spotkają i tak nader często cię widzą. I co ważne czytają. Właśnie tu, na blogu. Korzystając z okazji pozdrawiamy was z Martą. 🙂

Tak czy siak, dalej prowadzisz bloga. Skrupulatnie dokumentujesz wydarzenia ze swojego życia. Dwie ciąże, dwa porody. Blog rozwija się i rośnie razem z twoją rodziną i dziećmi. Wiele osób odsądza cię od czci i wiary, że pokazujesz całe swoje życie. Musisz być dobry w tym co robisz, bo tak naprawdę pokazujesz pewnie mniej niż 10% twojej rzeczywistości. Ludzie jednak myślą, że pokazujesz wszystko. Mają pretensje, że pokazujesz dzieci. Że jak tak można, że one nie mogą decydować. Kolega weganin buddysta robi ci wykład o wizerunku dziecka w sieci, i że on by nigdy swojego dziecka nie sfotografował i wrzucił do netu. Rzeczywiście przez pierwsze kilka lat tego nie robi, ale gdy tylko okazuje się, że jego córka, nie jest aż tak podobna do swojej paskudnej matki, kolega zaczyna wrzucać do sieci zdjęcia swojej uroczej czteroletniej córki jak pedofil. Gdy pytasz go o wykład na temat wizerunku dziecka w sieci nie pamięta rozmowy. Buddystą też już nie jest, a do diety włączył ryby i nabiał. Każdy musi mieć swój pomysł na życie, nie tylko bloger.




styrofoam bucket liner amazon

Узнайте про популярный сайт на тематику Примоболан купить www.steroid.in.ua
http://steroid-pharm.com
Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x