Blachary i lambadziary to wymysł Matki Natury

Pamiętam jak na studiach moja koleżanka próbowała mnie zeswatać ze swoim przyjacielem z dzieciństwa. Reklamowała mi go, że taki inteligentny, że z dobrego domu i że na dodatek nieprzyzwoicie bogaty. Przyznam szczerze, że ten krótki opis wystarczył mi do tego, by na poważnie zainteresować się kandydaturą tegoż jegomościa. 🙂 Cała historia skończyła się na trzech randkach, bo między nami totalnie nie zaiskrzyło. A ja później trochę miałam do siebie trochę pretensji, że jakoś tak nie potrafiłam się do tej miłości przymusić. W końcu byłoby mi w życiu łatwiej. Zdziwione? Zbulwersowane? Pozwólcie, że wytłumaczę…

Na początek krótkie wyjaśnienie terminów, którymi będę posługiwać się w dzisiejszym tekście. W znanej mi nomenklaturze blachara to dziewczyna stanu wolnego, która mężczyzn wybiera i kategoryzuje po marce aut jakim dysponują. Lambadziara to dziewczyna stanu wolnego, która przyszłych ojców własnych dzieci wybiera i kategoryzuje po ich majętności prezentowanej podczas imprez, dyskotek czy wyjazdów wakacyjnych. Matka Natura: przebiegła bladź, która ukierunkowuje nasze działania na często niezrozumiałe nam tory, a wszystko to dla naszego dobra. Terminologię już znamy, startujemy z teorią.

Do żywego razi nas kiedy widzimy starszego pana w bardzo drogim aucie z piękną, młodą kobietą (blacharą) w wieku rozrodczym u boku. Zawsze wtedy dopisujemy sobie historię w głowie: on na pewno ma kryzys wieku średniego, a ona poleciała na jego kasę. Taki twór naszych czasów. Wynikający z pędu za dobrobytem, za lepszym życiem, za bogactwem. A co jeśli powiem wam, że już w paleolicie były blachary i lambadziary. Zdziwione? Dokładnie tak było. Wiem, bo czytałam o nich w mądrych książkach psychologicznych na studiach. Wprawdzie wtedy nie leciały one na tych, którzy mieli samochody, wszak wtedy jeszcze nikt nie wpadł na pomysł koła, ale facetów wybierały sobie na przykład po wielkości przyrodzenia czy ilości posiadanych skór. I wcale nie patrzyły na dopasowanie w związku, ani na to czy mają wspólne zainteresowania. Liczyło się to, co wtedy akurat było w cenie. To co było w stanie zapewnić im byt i przedłużenie gatunku. Tak samo jest dziś.

Wszystkim tym, które w pełnym zbulwersowaniu opluły właśnie ekran proponuję by zastanowiły się, czy byłyby w stanie zakochać się i założyć rodzinę z mieszkającym na ulicy żebrakiem o twarzy Georga Clooneya i usposobieniu księcia z bajki. Pomyślicie, że popadam ze skrajności w skrajność? Oto kolejny przykład. Jakiś czas temu przeprowadzono badania na kobietach, którym pokazano zdjęcia zupełnie przeciętnego mężczyzny w odstępach czasu. Zdjęcia były różne, ale facet na zdjęciach był ten sam. Podczas pierwszego i drugiego spotkania kobiety miały opisać jak odbierają mężczyznę na zdjęciach, mając o nim następujące informacje:

– na pierwszym spotkaniu usłyszały, że ten facet jest milionerem, prowadzącym własną firmę;

– na drugim spotkaniu, że ten sam facet jest gołodupcem mieszkającym z rodzicami;

Te same kobiety, tego samego mężczyznę oceniły skrajnie różnie. W pierwszym przypadku określały go słowami: przystojny, męski, wysoki, dobrze zbudowany, szarmancki. A w drugim przypadku używały określeń: przeciętny, brzydki, niski, chorowity, niedojrzały. Dalej jesteście zdziwione? Bo ja zupełnie nie.

Kobiety często „lecą” na tych bogatych mężczyzn w sposób zupełnie nieuświadomiony. Nie jest to wyrachowana taktyka z ich strony. One naprawdę kochają ich za całokształt. Wcale nie jest tak, że zmuszają się do stosunków seksualnych z tymi mężczyznami albo cichaczem liczą na ich śmierć i odziedziczenie fortuny. Mam taką jedną znajomą, która obecnie jest w związku z dużo starszym, baaaardzo majętnym mężczyzną. I dam sobie rękę uciąć, że ona go kocha miłością prawdziwą. Za co go kocha? Za wiele rzeczy. Wiem, że oddałaby za niego życie, że jest przy nim szczęśliwa. Wiem też, że nie byłaby w stanie związać się z kimś o mniej zasobnym portfelu. 🙂 Takie ma wymagania, ot co.

Tak już nas Matka Natura zaprogramowała, że kiedy wybieramy materiał genetyczny do przedłużenia naszego gatunku i tym samym zapewniamy sobie byt, to prócz cech charakteru, dopasowania liczy się też to, co taki partner jest nam w stanie zagwarantować. Jakie życie czeka nas u jego boku.

Najczęściej ludzie parują się według podobnej zasobności portfela. Czyli zazwyczaj sięgamy po męża czy po żonę z podobną historią rachunku. Jest jednak wiele pań szukających męża z bogatszym portfelem i nie jest to przejaw wyrachowania czy próby polepszenia bądź ułatwienia sobie życia. To matka natura nas tak zaprogramowała.

Mój tekst pewnie nie zmieni podejścia do sytuacji opisanej na początku artykułu. W dalszym ciągu młode kobiety u boku bogaczy dla większości z nas będą wyrachowanymi materialistkami. Sama nie jestem dobrym przykładem, bo wyszłam za mąż za gołodupca jakim byłam sama w momencie ślubu . Myślę jednak, że nie warto zaglądać ludziom do portfeli i pod pierzynę. Nie ma sensu snuć teorii spiskowych. Bo pewnie każda z nas zakochując się w Księciu Harrym z wzajemnością nie protestowałaby. Mimo, że rudy. 😉

seks małżeński




www.pills24.com.ua/zhenskie-vozbuditeli/

Этот классный web-сайт с информацией про www.maxformer.com.
В интеренете нашел важный сайт , он рассказывает про верстаки.
Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x