Piękni inaczej w łóżku

Sami ze sobą musimy się czuć dobrze żeby móc otworzyć się przed partnerem. Niby to takie oczywiste, ale żyjąc na co dzień z naszymi kompleksami i niedociągnięciami, które najbardziej zauważamy my sami, ciężko jest się otworzyć i „wyflaczyć” nawet przed zakochanym w nas po uszy partnerem. Może on jeszcze nie zauważył tego, że mam obwisłe pośladki? Nie przyznam mu się do tego, że mam z tym problem, bo jeszcze mnie zostawi. Do łazienki wejdę tyłem do przodu. Tak na wszelki wypadek. 😉 Znacie to? A tak naprawdę dopiero zwierzając się partnerowi ze swoich słabości, grając w otwarte karty, poczujemy się w łóżku dobrze i jest duża szansa, że zaakceptujemy każdy centymetr naszego ciała. W przeciwnym razie nie będziemy w stanie myśleć o przyjemności, tylko o tym, czy tłuszczyk na boczkach za bardzo nam się nie rozlewa w pozycji leżącej i czy jak usiądziemy, to nasze piersi nie będą nam za bardzo wisiały. Światło? Tylko przygaszone, bo wtedy nie widać cellulitu na pośladkach. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Skąd to wszystko wiem? Z autopsji. Jeszcze parę lat temu sama katowałam się tymi wszystkimi kompleksami, a moje życie seksualne było takie sobie. Mogłoby być lepiej…

Musiałam przekroczyć magiczny próg trzydziestki i urodzić dwójkę dzieci, by nabrać do mojego ciała należytego szacunku i by je zwyczajnie zaakceptować. Owszem, w dalszym ciągu ma ono swoje lepsze i gorsze strony, ale dziś je po prostu lubię. Uważam, że jest okej. Że daje radę. Teraz, kiedy skóra wcale nie jest już tak jędrna, szczególnie po takich wahaniach wagi jakie zafundowały mi dwie ciąże, piersi różnią się od siebie po zakończonym karmieniu, czuję się najlepiej we własnej skórze od początku mojego życia. Zamykam oczy i w wyobraźni widzę niezłą babkę, o kobiecych kształtach. Taką do schrupania. Głupie? No chyba nie do końca, skoro teraz jakość „tych spraw” oceniłabym na jedenastkę w dziesięciostopniowej skali. To głowa musi być seksi, wtedy i ciało za nią podąży. Dopóki nie zaczniemy myśleć o sobie dobrze, to nawet z ciałem Moniki Bellucci nasze życie łóżkowe będzie leżało i to w pozycji mało dla nas atrakcyjnej…

akceptacja własnego ciała




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x