Metamorfoza łazienki. Mała, ale wariatka!

Post o naszej nowej sypialni bardzo wam się spodobał. A co powiecie na naszą łazienkę? Tu nasze wyobrażenia i marzenia były bardzo spójne i klarowne. Po pierwsze wiedzieliśmy, że łazienka musi być jasna, ma mieć złote elementy i wannę. O tak! Wanna to dla nas podstawa.

Pomniejszona przestrzeń

Kupując nasze mieszkanie cztery lata temu bardzo dziwiliśmy się, że przy 60 metrach kwadratowych ktoś miał fantazję zaprojektować tak dużą łazienkę. Bo musicie wiedzieć, że nasza dotychczasowa łazienka była przeogromna, biorąc pod uwagę standardy mieszkań w bloku. Mieściła się w niej prawie dwumetrowa wanna, bidet, duża umywalka, toaleta, pralka i dwie spore szafki. A i tak można w niej było tańczyć. Co ważne i bardzo wygodne, nasza dotychczasowa łazienka miała nawet okno, z którego teraz postanowiliśmy bez żalu zrezygnować. Zrezygnowaliśmy też z jej długości na rzecz garderoby, która ukradła łazience jakieś dwa metry kwadratowe i wcześniej rzeczone okno.

Wanna musi być!

To był jeden z głównych warunków dotyczących łazienki. Zrezygnowaliśmy z bidetu, który pełnił głównie funkcję umywalki Miecia. Wanna będzie krótsza niż ta obecna, ale to dobrze, bo dla mnie była za długa i non stop, chcąc się w niej wyciągnąć zanurzałam bezwiednie głowę mocząc włosy. Zatem wanna będzie miała teraz 150 cm. Przetestowaliśmy w sklepie, będzie w sam raz. Tak jak w przypadku obecnej wanny chcieliśmy, by ta nowa pełniła również funkcję prysznica. Dlatego wzdłuż szafki, do połowy wanny zostanie zamontowana nieruchoma szyba, która będzie chroniła łazienkę przed zalaniem.

metamorfoza łazienki

Szafki, duuużo szafek

Po pierwsze mam bardzo dużo kosmetyków, ale i Ivan ma już swoją całkiem pokaźną kolekcję. Po drugie strasznie nie lubię łazienkowych „wystawek” z perfum, kremów i żeli do WC. Dlatego poprosiłam, żeby w projekcie uwzględniono możliwie jak najwięcej szafek. W sumie będą trzy. Pierwsza to ta pod umywalką. W niej ukryjemy pralkę po lewej stronie, a po prawej zrobimy wysuwany kosz na brudną bieliznę. Ten który mamy obecnie jest typowym łazienkowym „potykaczem”, dlatego chciałam, by już na etapie projektu uwzględniono miejsce na brudną bieliznę. Szafka z umywalką będzie miała prawdziwy marmurowy blat. Bo takie blaty marzyły nam się od samego początku. I tak jak w kuchni musieliśmy zrezygnować z tego rozwiązania ze względów praktycznych, tak w łazience, przy odpowiedniej pielęgnacji takie rozwiązanie sprawdzi się idealnie, a dodatkowo będzie cieszyło oko. Druga szafka to ta przy kaloryferze po lewej stronie. Jest dość duża, ale za to bardzo płytka, bo jej głębokość to tylko 15cm. Ale w tym szaleństwie jest metoda. Po  pierwsze, nikt o taka szafkę nie zahaczy głową, a po drugie wszystkie kosmetyki w niej ustawione będą w jednym rzędzie, a zatem nie będę musiała tracić cennego czasu na szukanie kremu na zmarszczki, którego używam raz na ruski rok. 😉 Trzecia szafka to ta nad toaletą ukrywająca szacht i liczniki. To oznacza, że będzie płytsza niż wygląda to z zewnątrz. W niej znajdą swoje miejsce wszystkie moje suszarki i lokówki.

Kafle, kafelki, kafeleczki

Mimo że cała łazienka nie będzie duża i dominować w niej będzie biel, to do jej wykończenia zostaną wykorzystane aż 4 różne wzory płytek. Pierwsze te, które wylądują na ścianach. Noszą nazwę „metro” i wzorem nawiązują do tych z paryskiego czy londyńskiego metra właśnie. Przerwy między nimi zostaną wypełnione ciemną fugą. Drugie kafelki to małe heksagony, które ozdobią wannę i będą nawiązywać od podłogi w przedpokoju. Trzecie, to płytki udające drewno, które ozdobią naszą podłogę. Zupełnie nie miałam pojęcia, że jest coś takiego jak płytki udające drewno. I musicie wiedzieć, że one są tak świetnie wykonane, że naprawdę można się nabrać. A przy tym są bardzo funkcjonalne. Żadna woda im nie straszna. Pod nimi zostanie zamontowane ogrzewanie podłogowe. Ostatnie płytki to element ozdobny. Tylko trzy. Znaleźliśmy je z Ivankiem na Instagramie i od razu się zakochaliśmy. Płytki będą zamontowane nad wanną. Każda jest ręcznie robiona, a przedstawiają…kaktusy. Bardzo chcieliśmy wprowadzić jakiś nieoczywisty element ozdobny do łazienki nie zaburzając przy tym wszechobecnej bieli. Chyba nam się udało. 🙂

metamorfoza łazienki

Złote dodatki

Zawsze miałam słabość do złota. My księżniczki tak po prostu mamy. 😉 Odkąd pamiętam urzekały mnie bogato zdobione wnętrza nawiązujące do Wersalu czy Orient Expressu. Przy tak małej łazience przeniesienie tego stylu jeden do jednego wyszłoby groteskowo, dlatego naszym kompromisem były złote dodatki. Co dokładnie? Przede wszystkim rama lustra i  złote baterie, zarówno ta umywalkowa jak i prysznicowa. Okazało się, że jest bardzo mały wybór w tej kategorii, ale Ivan znalazł na to rozwiązanie. Wyszukał zakład galwanizacyjny, który zajmuje się złoceniem wszelkiego rodzaju sprzętów. Również baterii łazienkowych. Zatem baterie kupujemy srebrne, a później specjalista nam je ozłoci. Złoty będzie też kaloryfer, który zawiśnie zaraz obok drzwi wejściowych. Złote będą uchwyty w szafkach, uchwyt na papier toaletowy, wieszaki, a nawet szczotka do WC.

A! Zapomniałabym o najważniejszym. A może nie tyle najważniejszym co najpiękniejszym. Lampa sufitowa. Trochę przypomina monstrancję, co? Znalazłam ją na Pintereście i od razu się zakochałam. Poprosiłam o umieszczenie w wizualkach. Na razie jeszcze nie wiem gdzie ją kupię, ale moje biuro projektowe uspokoiło mnie, że gdzieś na zagranicznych blogach znaleźli tutorial DIY jak taką lampę zrobić samemu.

metamorfoza łazienki

Koniec z podglądaniem

Pewnego rodzaju niedogodnością w naszym obecnym mieszkaniu były szklane drzwi do łazienki. Co ciekawe, łazienka znajduje się zaraz przy drzwiach wejściowych i bardzo często mieliśmy taką sytuację, że przychodził do nas na przykład kurier z paczką, Ivan ją odbierał, a ja akurat brałam kąpiel w stroju Ewy z raju. I choć szyba w drzwiach była mleczna, to dokładnie było widać zarys na przykład nagiej sylwetki. Wielu naszych znajomych miało opór przed korzystaniem z naszej toalety. Dlatego teraz szklane drzwi łazienkowe zastępujemy drewnianymi w klasycznym stylu idącym w stronę retro.

Szmery bajery

Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy czegoś nie wykombinowali w naszej nowej łazience. Wiecie, jakiś gadżet, nowinka technologiczna, te sprawy. Nad drzwiami wejściowymi do łazienki znajdą swoje miejsce dwa niepozorne głośniki, a w ścianie niewielkie pokrętło, które będzie sterowało sprzętem grającym w salonie i umożliwi nam włączenie muzyki w łazience. Fajne co?

metamorfoza łazienki




дженерик сиалис софт цена

www.xn--e1agzba9f.com

xn--e1agzba9f.com/city-ekaterinburg
Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x