Psychiczne przeziębienie, czyli rodzice idą do żłobka

Jeżeli wpis o nauczycielach aka wychowawcach w żłobkach i przedszkolach można było nazwać wsadzeniem kija w mrowisko, to dziś wrzucam granat pod dywan, gdzie my – rodzice, skrzętnie zamiatamy wszystkie nasze wpadki, niedopatrzenia i błędy, jakie popełniamy posyłając dziecko do żłobka czy przedszkola.

Poprzedni wpis standardowo podzielił naszych Czytelników (klik). Część dziękowała, część się przestraszyła, jedni nauczyciele poparli naszą decyzję o konieczności opisywania patologii, inni stwierdzili, że tamten wpis był dla nich jak policzek w twarz.

Potwierdzenie znalazł również nasz ogólnokrajowy problem – nie umiemy czytać ze zrozumieniem i czytamy wybiórczo.

Wytknięto nam również tabloidyzację, a ponieważ tabloidy sprzedają się jak ciepłe bułeczki, to dziś upiekłem dla Was kolejny wpis z tej serii.

Jako rodzic sam wiem, że my, podobnie jak nauczyciele i wychowawcy, mamy sporo za uszami (o ile nie więcej) dlatego dla równowagi poprosiłem naszych Czytelników z grupy o podanie ich zdaniem najczęstszych grzechów, jakie popełniają rodzice posyłając dziecko do żłobka lub przedszkola.

Ciało pedagogiczne sprawnie odbiło piłeczkę i oto jest zbiór najczęściej popełnianych grzechów przed rodziców.

I powiem wam jedno. Wpis o nauczycielach to były jednak pojedyncze przypadki (chcę w to wierzyć). Tym razem te same zarzuty pojawiają się niemal u każdego wychowawcy. To, co my rodzice wyczyniamy niekiedy, to jest proszę Państwa cyrk na kółkach. Problem w tym, że to my prowadzimy ten show, a występują w nim nasze dzieci.

Psychiczne przeziębienie
Mam takie marzenie, z kategorii tych małych – poznać tęgi umysł, który to wymyślił. Otóż wszystkie dzieci miewają przeziębienie, ale te żłobkowe i przedszkolne bardzo często miewają przeziębienie psychiczne. To według rodziców taka udawana choroba – dzieciak lat jeden, dwa lub trzy wyobraża sobie, że jest chory, a te zielone gluty z miejsca same ciekną. W każdym razie nie jest to nic poważnego, dziecko jest tak naprawdę zdrowe i nie zaraża, a ponieważ mały grzdyl nie chce chodzić do żłobka, to wmawia sobie hipochondryk jeden, chorobę. Wystarczy wsadzić mu w dupę czopek tuż przed wyjściem do żłobka i o ósmej dzieciak przekracza próg placówki jak nowonarodzony. Co prawda po śniadaniu jest kupa z niespodzianką, bo czopek przebywa drogę powrotną i ukazuje się światu, ale to już rodzica nic nie obchodzi, bo jest w pracy, na zakupach albo kisi ogóra w domu. Z dziecka uchodzi powoli powietrze, a według rosnącej temperatury jego ciała można odliczać kolejne godziny, ale to już problem pań w żłobku. Dziesiąta godzina i mamy 38 stopni, o 11 jest już 39. W placówce dziecku nie można podać leków, więc naturalnym jest telefon do pomysłowych rodziców. Ci oznajamiają, że zaraz będą, ale to zaraz jest za kolejne kilka godzin, podczas których kadra żłobka zastanawia się, czy starzy dojadą, czy dzwonić po lekarza. Oznajmianie, że zaraz będzie się po dziecko i przyjeżdżanie pod koniec dnia to, jak wynika z relacji naszych Czytelników, prawdziwa plaga. Po którymś telefonie z placówki standardem jest wyłączanie telefonu.

Z kolei faszerowanie chorych dzieci lekami przed zaprowadzeniem do placówki to temat rzeka. W pamięć zapadła mi historia dwójki rodziców-lekarzy, którzy odstawili swoje dziecko do placówki z zapaleniem płuc, przyznając się do tego i stwierdzając, że dostał antybiotyki, więc nic mu nie będzie. Po koniec dnia, gdy odbierają słaniające się na nogach dziecko tekst jest zawsze niemal ten sam: „A jeszcze rano nic mu nie było”. W ostateczności dziecku można podać antybiotyki w szatni, a jedna mama siedząc z młodszym dzieckiem w domu miała nawet czas wpadać do żłobka co kilka godzin, żeby dziecku podać kolejną dawkę leku.

Stara rodzicielska księga chorób żłobkowych dzieci jasno mówi: katar jest zawsze alergiczny, nawet jak mamy akurat listopad, bo wtedy to nie pyłki, tylko smog.

Szczególnie zaradni i kreatywni przedstawią zaświadczenie od laryngologa. Gorączka z kolei to są zawsze idące zęby. Tych jest sporo, więc wymówką działa przez dłuższy czas. Kolejno idą jedynki, dwójki, trójki, czwórki i piątki. Zęby to również uzasadnienie dla biegunki. Dużo zębów – dużo biegunek. Proste. Ba, nawet kaszel bywa od zębów.
Bywają też rodzice, którzy uważają, że kadra jest przewrażliwiona. Zadają wiele pytań, czy to aby na pewno gorączka. Absolutnymi kuriozum było dwóch ojców, z których jednej zażądał przy odbiorze córki z gorączką dwukrotnego sprawdzenia jej temperatury dwoma różnymi termometrami, ponieważ po pierwszym pomiarze stwierdził, że termometr jest najpewniej popsuty. Drugi ojciec zasugerował wystawienie swojego dziecka na dwór, żeby ochłonęło, bo ono się tak z natury grzeje.

Była też mama dziecka z wszawicą, która spieszyła się na szoping do galerii i mama, zresztą nauczycielka, która często przyprowadzała córkę z opryszczką, twierdząc, że to nie opryszczka, tylko że jej dziecko się podrapało. Wisienką na torcie niech będzie to, że dziewczynka w wieku 3 lat nadal wiele zabawek brała do ust. Wśród historii trafił się też szczery do bólu starszak po ospie, który powiedział do swojej wychowawczyni „nie mogę się przy Pani przebrać na gimnastykę, bo mam pinkielki jeszcze i mama mi zabroniła pokazywać” oraz mama dziewczynki, która miała dziwną wysypkę. Najpierw ją bagatelizowała, potem unikała pójścia do lekarza, a na końcu dziecko nie przyszło któregoś dnia do żłobka. Dopiero inna mama poinformowała, że tamto ma świerzb, co wiązało się z koniecznością odkażenia sali, zabawek itd. Kilka dni później dziewczynka była już z powrotem, a mama postanowiła zbagatelizować całą sytuację.

A czy jest jakaś metoda na pozostawienie chorego dziecka?
„Jak już dziecko za drzwi sali wepchnięte, a rodzic zbiegł zanim zdążyłam powiedzieć „Dzień dobry”, to wiadomo, że chore, ewentualnie naszprycowane lekami, żeby te pierwsze kilka godzin przetrwało…Telefonów potem się oczywiście nie odbierało…”. – podaje przepis nasza Czytelniczka.




www.medicaments-24.com/levitra-vardenafil/levitra-40-mg/

www.medicaments-24.com

medicaments-24.com
Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x