Wal prosto w oczy! Do ciężarnej można…

Przygotowując ten artykuł zapytałam Ivanka, co myśli na ten temat. I wiecie co? On sam złapał się na tym, że zdarzyło mu się komentować w ten sposób nasze znajome, które były w ciąży. Zapytany dlaczego to robił odpowiedział szczerze, że… zawsze miał dobre intencje. Bo przecież każdy tak robi. Każdy pyta i komentuje. W jego opinii taki komentarz w stylu: „Ale masz ogromny brzuch” należy czytać: „Jesteś super, hodujesz w sobie zdrowe dorodne dziecko, któremu niczego nie brakuje”. Trochę to podejście Ivanka rozumiem, bo sama spotkałam się z takimi komentarzami od ciotek i innych kobiet, szczególnie starszej daty, które mówiły to z taką miłością i uwielbieniem w oczach, że ciężko byłoby mi podejrzewać je o jakieś złe intencje. ALE! To nie zmienia faktu, że nawet chcąc dobrze robimy ciężarnej przykrość. Nie każde słowa da się wytłumaczyć dobrymi intencjami.
Parę dni temu napisała do mnie Asia, która po imieninach u cioci wróciła do domu zapłakana. Usłyszała tam mniej więcej to, co napisałam w pierwszym akapicie. A wszystko to niby z troski i w dobrej intencji. Kiedy doszła do wniosku, że już wystarczy, usłyszała, że nie ma dystansu do siebie. Że przecież każda głupia wie, jak wygląda ciąża. A mimo to wciąż pytają. I te pytania zdają się nie mieć końca.

Pewna kobieta z trójką dzieci na karku i wieloletnim stażem powiedziała mi kiedyś, że to wszystko bierze się z historii. Z tego, że kiedyś nie było tak powszechnego dostępu do opieki medycznej i kobiety tylko pytając i słuchając siebie nawzajem wiedziały, po czym poznać, że jest się w ciąży. Kiedy rosną piersi, a kiedy puchną nogi. Tylko na litość boską drogie Panie, mamy dwudziesty pierwszy wiek, lekarzy na wyciągnięcie ręki, a w najgorszym wypadku Internet. Szkoda, że nikt nam jeszcze nie funduje lekcji dobrego wychowania, bo niektórym bardzo by się przydały.

Nie wolno nam tłumaczyć niewybrednych komentarzy w kierunku ciężarnej troską, ciekawością czy dobrymi intencjami. Nie zapominajmy, że żadna ciężarna nie zawiesza swej kobiecości na te 40 tygodni. Wręcz przeciwnie, w tym czasie, kiedy puchną nam nogi, pępek wywija się na lewą stronę, piersi stają się fioletowe i twarde jak kamienie pragniemy słyszeć, że wszystko z nami okej albo w najgorszym wypadku, że wszystko wróci do normy.

A co jeśli ciężarna na komentarz o wielgachnym brzuchu odpowiedziałaby coś w stylu: „Mój brzuch to nic przy twoim  olbrzymim czole i odstających uszach.” Zakładając, że obydwa „komplementy” byłyby zgodne z rzeczywistością, to która z pań byłaby tą bardziej niekulturalną.

brzuch ciążowy




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x