Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie

Od dziecka z moją mamą łączyła mnie wyjątkowa, ale też specyficzna relacja. Moja mama odkąd pamiętam była moją opoką, moim wsparciem, powierniczką moich tajemnic. Długo zastanawiałam się, czy nasza relacja to miłość, czy również przyjaźń.

Kobieta renesansu
Moja mama jest naprawdę niezwykłą kobietą. Jako mała dziewczynka nie potrzebowałam wiele czasu, by szybko to zauważyć i by pragnąć stać się kimś na jej wzór. Od zawsze imponowała mi dwoma rzeczami: kobiecością i zaradnością. Odkąd pamiętam uwielbiała ładnie wyglądać. Dbała o włosy i o paznokcie. I choć domowy budżet na to zupełnie nie pozwalał, to ona używając kosmetyków z bazarku wyglądała jak milion dolców. A o jej zaradności można by pisać książki. Opowiem Wam jedną z najbardziej dla niej typowych historii. W czasach, kiedy wszystko było reglamentowane i wszystkiego brakowało mama robiła domowe przetwory, szła z nimi do zaprzyjaźnionej ekspedientki w obuwniczym, ta dawała jej parę męskich butów „spod lady”, które były za małe na mojego tatę, następnie z tymi butami szła do zaprzyjaźnionego zakładu krawieckiego, w którym buty wymieniała na materiał, a z niego szyła sobie piękne sukienki. Moje współczesne życie nie wymaga aż takiego sprytu i zaradności, ale chciałabym kiedyś ją w tym doścignąć. Tato jakiś czas temu opowiadał mi, że dzięki temu jej sprytowi w pewnym momencie rodzice byli w posiadaniu trzech kompletów mebli sypialnianych, które rozdali po rodzinie, bo sami mieszkali w 19 metrach kwadratowych. Myślę, że to wszystko jest wynikiem niezwykłej pracowitości mojej mamy. Od zawsze lubiła dużo pracować. Nie lubiła bezruchu. Do dziś tak ma. W naszym mieszkaniu można było jeść z podłogi, na stole zawsze czekał dwudaniowy obiad z deserem, a sama mama zawsze wyglądała ekstra, pracując przy tym na pełen etat. Nie wiem jak ona to robiła. Sama szyła mi stroje na bale karnawałowe i ja w tych strojach zawsze zajmowałam pierwsze miejsca za wykonanie i pomysłowość. Z przeźroczystych folijek po słodyczach robiła mi okienka w papierowym domku dla lalek, a kiedy zaczęłam zbierać naklejki z gumy do żucia i brakowało mi do kompletu dwóch to mama umówiła się ze sprzedawczynią, wypożyczała ze sklepu całe kartony gum i wieczorami zaglądała pod etykietki pincetą nie uszkadzając opakowania i podglądając tym samym numerek naklejki w środku.

Jak mama z córką
Długo nie mogłam o naszej relacji powiedzieć „przyjaźń”. Mama odwlekała moment zaproszenia mnie do dorosłego świata. Jako dziecko się niecierpliwiłam, a dziś jestem jej za to wdzięczna, bo dzięki niej moje dzieciństwo trwało dostatecznie długo. Na tyle długo, że mam uczucie obfitości w tym zakresie. Mama bardzo dbała o całą magię związaną z dzieciństwem. Długo wierzyłam w Mikołaja, we wróżki i historie z bajek. Pamiętam nasze wspólne zabawy w gotowanie, czy w projektowanie ubranek dla lalek. Przez długą część naszego życia Ona była dla mnie przede wszystkim mamą. Nasza przyjaźń narodziła się zupełnie instynktownie dopiero w dorosłym życiu. Tak naprawdę to poczułam ją dopiero wtedy, kiedy sama zostałam mamą, kiedy znalazłyśmy wspólny język, a ja zaczęłam jak nigdy wcześniej rozumieć i doceniać wszystko co dla mnie zrobiła. Dlatego też nie uważam, żeby przyjaźnienie się z własnym dzieckiem było dobre od pierwszych lat życia. Rodzic powinien być przede wszystkim wsparciem i ostoją dziecka. Ale w dorosłym życiu nie mogłam sobie wymarzyć lepszej przyjaciółki i powierniczki niż moja mama, która nauczyła mnie tylu ważnych w życiu rzeczy, która zna mnie najlepiej na świecie. Ta przyjaźń jest inna niż to, co łączy mnie obecnie z Ivankiem. Przyjaźń z mamą bazuje na ogromnym szacunku, na więzi wypracowanej przez wiele lat, na wdzięczności za to czego mnie nauczyła.

Nie zawsze różowo
Nie będę Was tu czarować bo pewnie już dawno nie wierzycie w bajki. Nie zawsze było między nami tak różowo. Były etapy w moim życiu gdzie większą sztamę trzymałam z tatą, nie rozumiejąc motywacji mojej mamy. I właśnie dlatego wiem, że to co jest między nami, to przyjaźń. Taka z prawdziwego zdarzenia przyjaźń. Bo ona jest wtedy, kiedy potrafisz wytrwać przy kimś. Nie tylko wtedy, gdy jest miło i przyjemnie. Ale wtedy kiedy potraficie zachować do siebie uczucia i szacunek nawet gdy macie odmienne zdania. Moja mama jest moją ogromną miłością i wielką przyjaciółką.

Zdecydowanie za rzadko
Mam do siebie pretensję, że tak rzadko jej o tym mówię, że tak rzadko ją doceniam. Że za rzadko do niej dzwonię. Odkąd urodziły się dzieciaki prawie w ogóle nie mamy wspólnych zdjęć. Ucieszyłam się więc na wspólny projekt z marką W.KRUK, w ramach którego miałyśmy wspólnie przygotować zdjęcie obrazujące naszą przyjaźń. Miałam ogromną frajdę czesząc i malując moją mamę. Mogłam jej się odwdzięczyć za wszystkie dobierańce i warkocze z dzieciństwa. Teraz widzę wiele wspólnych elementów na tych zdjęciach. Mamy podobny uśmiech i oczy. No i kolczyki z kolekcji PRZYJAŹŃ których wzór nawiązuje do rozmarynu, a ten jest symbolem nieprzerwanej przyjaźni.

A jeśli wy też chcecie sprawić mamie taki prezent to mam dla Was dobrą informację. Z okazji Dnia Matki marka W.KRUK przygotowała ofertę specjalną: do -20% biżuterię i zegarki w salonach i. Kod:MAMA18. Oferta obowiązuję do 28 maja.