F.U.C.K czyli oni znowu o to pytają vol. 2

Paula: A ja mam pytanie o nianie, jest/była Wasza „fanka” zanim została pracownikiem? Ciekawa jestem, jak reaguje 😉 i czy jest dla Was jak członek rodziny?

Niania Ewa nie była naszą fanką i nas nie znała. Ale znalazła się u nas dzięki naszym koleżankom z Atelier Grzebień i Nożyczki, którą z kolei znały ją i wiedziały, że ona szuka pracy, a my niani. Potem, gdy Ewa polubiła nasz Fan Page na Facebooku okazało się, że sporo jej znajomych lubi naszą stronę. Ewa ma nietypową pracę o tyle, że prócz tego, że opiekuje się dwójką dzieci, to robi to przy nas. Nie każdy chce i umie pracować, gdy patrzą mu na ręce. Ja często żartuję, że żyjemy w trójkącie z nianią. Ewa to bardzo sumienna i oddana niania o naprawdę anielskiej cierpliwości. Zarówno chłopcy jak i my bardzo Ją lubimy i nasze stosunki są przyjacielskie. Ogromnym atutem Ewy jest jej punktualność. Jeżeli chcecie sobie wyregulować zegarki to regulujcie je pod Ewę – będą dobrze chodzić. Ewa obchodzi z nami nasze urodziny, a my Ewy – robimy sobie drobne upominki i tak dalej. Chyba tak to powinno wyglądać.
Ewa na samym początku została uprzedzona czym się zajmujemy i bez problemu się wdrożyła. Zawsze czyta nasze wpisy co jest bardzo miłe. Dlatego w przeciwieństwie do większości ludzi zatrudniających nianie, nam zależało na osobie młodej, która będzie rozumiała specyfikę naszego zajęcia.

Anna: Marto czy możesz polecić kilka zabaw czy zabawek interaktywnych rozwijające zdolności manualne kreatywność i wyobraźnie mam mnóstwo pomysłów, ale wiem, że lubicie takie zabawy może macie jakieś ulubione albo sprawdzone, że dzieci też uwielbiają, których może nie znam.

Jest o tym wpis i był lajw. Wpis jest na blogu (klik), a lajwa znajdziesz na Fejsie.

Dorota: Ile zarabiacie?

W naszym kraju nie mówi się otwarcie o tym, ile kto zarabia, więc nie ma co się wychylać. Chyba, że jesteś blogerem biznesowo-finansowym, ale to nie my. Pomijam, że o ile w budżetówce ma to sens, bo dobrze, żeby obywatel wiedział, na co idą jego podatki, o tyle w biznesie jest inaczej. Ja wyznaję dwie zasady, których nauczyła mnie Przyjaciółka Rodziny – „Mniej wiesz, lepiej śpisz” i „Pieniądze nie lubią rozgłosu”. Po co ktoś ma się w nocy zmoczyć…

Agnieszka: Jaką wodę w domu pijecie? Czy mineralną, źródlana, czy też filtrowaną kranówkę?

Pijemy kranówkę, którą dodatkowo filtrujemy w dzbanku, ale to też nie zawsze. Dzieci tak samo. Woda w kranie w Warszawie jest bardzo dobra i co kluczowe tania i nie generuje odpadów w postaci plastikowych butelek. Choć sortujemy odpady to za każdym razem, kiedy idę wyrzucić śmieci serce mnie boli, ile produkujemy tego syfu. Czasem kupujemy wodę gazowaną, bo lubimy. Głównie gruzińską Borjomi – ponoć ulubioną wodę Stalina.

Dominika: Wspominaliście, że Miecio długo nie mówił. Kiedy w końcu ruszył i czy jakoś mu w tym pomagaliście? Logopeda, ćwiczenia itd.

Ruszał powoli, ale znamy geny w naszej rodzinie. Mój Tata późno mówił, ja podobnie. Cudów po Mieciu nikt się nie spodziewał. Ale też jego rozwój był na takim poziomie, że nie martwiliśmy się. Robił postępy, wykazywał się inteligencją, elokwencją, poczuciem humoru. Nie było potrzeby, żeby się martwić, wywierać na niego presję, pospieszać. I chyba jest nieźle, bo Miecio niedługo ma urodziny i wczoraj dostał wyczekany od dawna prezent. Podarek skomentował jednym zdaniem: „Na urodziny spełniają się marzenia”. Moim zdaniem jest ok, a ładną wymowę, którą Miecio z lenistwa nieco olewa, ćwiczymy z pomocą bardzo fajnej appki na telefon „Ćwiczenia logopedyczne”, którą mały bardzo lubi.

Ania: Czy może macie plany na wypuszczenie własnej marki ubrań dla dzieci/dorosłych? Albo przynajmniej jakiegoś autorskiego projektu/kolekcji przy współpracy z inną marką?

Na dzień dzisiejszy mamy taki pomysł, ale nie jest on związany z modą. Wypuszczając coś na rynek pod własna marką musimy, jak zawsze, mieć poczucie, że jest to zajebiste, najwyższej jakości. Wiemy, że na sprzedaży badziewia też można zarobić, ale to nie nasz styl. A dla nas zawsze ważniejsze od „ile” było „jak”. I co najważniejsze – tego co chcemy tworzyć praktycznie nie ma na rynku w takiej postaci. Cały projekt chcemy oczywiście poprowadzić sami, z własnym finasowaniem w myśl zasady: mówiły kukułki najgorsze spółki. Poza tym mamy wszystko: pomysł, know how, finansowanie, całą niezbędną wiedzę konieczną do finalnego wypuszczenia produktu. Pewnie zastanawiacie się, kiedy? Na spokojnie. Wcześniej mamy kilka innych rzeczy do ogarnięcia. Drugiej Tesli czy SpaceX pewnie nie stworzymy, ale na dom na Lazurowym Wybrzeżu powinno udać się zarobić.

Macie ochotę na kolejną część? Śmiało zadawajcie pytania tu na blogu, na lub na naszym i .

Ivanek Jess Mcafee-euroset.ru




Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x