Sztuka umierania

Po siódme – nie oceniajmy i ferujmy wyroków. Opieka nad ciężko chorym, w szczególności leżącym dorosłym, to nie jest bułka z masłem, ale oszczędzę Wam szczegółów. To tak samo jak z dzieckiem, tylko w drugą stronę. Próżno tu szukać progresu, pierwszych słów, pierwszych kroków, rzeczy które dają nadzieję na dalsze szczęśliwe życie. Tu jest tylko regres, powolne zapadanie się w sobie, sytuacja nie dająca nadziei na lepsze jutro. Z takim chorym w domu choruje cała rodzina. Gdy więc polonistka w liceum rzuciła kiedyś na lekcji, że do domu opieki oddawałaby za karę wszystkich, którzy oddają swoich rodziców, zapytałem czy sama opiekuje się własną matką? „Moja mama mieszka sama i ma się doskonale” – odparła. „I dlatego może Pani sobie pozwolić na takie poglądy, bo nic Pani nie wie o opiece nad ciężko chorym człowiekiem” – odparłem. Zmieniła temat.

Nie oceniajmy też ludzi walczących o życie swoich bliskich, nawet jeżeli sytuacja jest beznadziejna. Jakkolwiek sami byśmy postąpili, oni mają prawo robić to po swojemu. Zastanówmy się jednak, gdy kuszą nas z każdej strony byśmy wstawili się za kimś i wzięli udział w kolejnej medycznej hucpie, jaką fundują nam media na spółkę z zrozpaczoną rodziną i setkami ludzi, którzy dla chwilowego poklasku i uznania, wyczuwając trend wznoszący próbują nas zmusić do wzięcia w niej udziału, pod płaszczykiem wzniosłych haseł i emocji. Szczególnie, jeżeli dotychczasowe poglądy tych ludzi dalekie były od wartości takich jak humanitaryzm, miłosierdzie, miłość, szacunek i zrozumienie.
Po ósme – gdy moja Mama była na ostatniej prostej zadzwoniła znajoma. Mądra i wykształcona zdawałoby się osoba. „Jasiu, jest taki gość pod Warszawą, który leczy raka ziołami i dotykiem”. Podziękowałem, choć wiem, że chciała przecież dobrze. W takich momentach ludzie bardzo często starają się wykorzystać wszelkie możliwe metody. Nadzieja wszak umiera ostatnia. Trudno doradzać tu komuś, kiedy należy powiedzieć pas i się poddać. Pamiętajmy jednak, że na tak szczególnie trudne momenty w naszym życiu czeka całe mnóstwo złych doradców, szarlatanów, hochsztaplerów. Różne podejrzane terapie, grupy wsparcia, religie. Niestety, życie to również umiejętność umierania i godzenia się na czyjejś odejście. Jaka szkoda, że tak niewielu ludzi to rozumie i umie się godnie poruszać w tej niezwykle delikatnej materii.

Po dziewiąte – zejdźcie z tych lekarzy, z tych koncernów farmaceutycznych, z tych sądów. Nie twierdzę, że wszystko jest zawsze idealnie, bo gdzie człowiek, tam zdarzają się błędy. Gdy moja Mama zmarła mój durny wujek zapytał – Ale wytoczysz tym skurwysynom proces? -Za co? – zapytałem – Za dodatkowe 10 lat życia Mamy? Chyba im pomnik postawię! Szczerze to cieszę się, że nie jestem lekarzem. Trudne studia, lata ciężkie praktyki, początkowo często marne pieniądze i do tego ogromne obciążenie czasowe. A dookoła wszyscy tylko na ciebie psioczą, choć przecież ratujesz życie i zdrowie najlepiej jak umiesz. Koncerny to samo. Wiesza się na nich same psy. Ale niezależnie czy głowa boli, czy rak zabija fajnie wiedzieć, że żądni kasy menedżerowie na spółkę z farmaceutami, chemikami i biotechnologami wymyślili coś, co może pomóc i da nadzieję na lepsze jutro. I na koniec sądy. Ostoja sprawiedliwego państwa. Ale tam też ludziom wydaje się, że pracują same głąby, po przecież najlepsze i zawsze sprawiedliwe wyroki wydaje się ogłaszając je w komentarzach na Facebooku okraszając dodatkowo hasztagami.

Po dziesiąte mam już dość. Łeb mnie boli i wierzcie lub nie, wiele łez kosztował mnie ten wpis. Chcecie zrobić coś dobrego dla innych? To nie rozsyłajcie gównianych łańcuszków tylko zróbcie coś, co realnie może komuś pomóc. Wpłaćcie na potrzebujących. Jest tylu chorych ludzi – maleńkich dzieciaczków i dorosłych, którzy czekają na leczenie, a razem z nimi całe ich rodziny. Jest tyle skutecznych, lecz drogich leków, świetnych, ale kosztownych terapii. Internetowe hucpy niewiele dają, a tak łatwo można się zbłaźnić i co szczególnie przykre, zrobić krzywdę temu, któremu chce się pomóc. Wiecie co pomaga? Wasz czas, Wasza krew, Wasze pieniądze. Chcecie pomóc – zostańcie wolontariuszami w hospicjum, oddajcie krew, która jest tak bardzo potrzebna przy wielu chorobach, operacjach i przy ratowaniu życia. Wreszcie wpłaćcie grosz na potrzebujących tego wsparcia, choć wiem, że z własną, ciężko zarobioną forsą najtrudniej się rozstać. To jest realna, prawdziwa pomoc, a nie zabawa w grupy na Facebooku, ckliwe posty i udostępnienia plotek i kłamstw ludzi o wątpliwej proweniencji.

Wreszcie zróbcie coś dobrego dla Waszych bliskich. Przytulcie ich, dajcie buziaka, poświęćcie im trochę czasu, idźcie w weekend na spacer, zjedzcie wspólnie coś dobrego, obejrzyjcie przytuleni razem film. Dziś są, a jutro może ich nie być. Warto codziennie żyć z nimi dobrze, by móc potem wspominać piękne wspólne chwile, gdy ich zabraknie.

www.medicaments-24.com/viagra-sildenafil/viagra-200-mg/

https://plasticsurgery.com.ua

http://plasticsurgery.com.ua
Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x