M.U.S. – czyli o tym jak Multitasking Uratował mi Skórę

Dziś opowiem Wam pewną historię. Coś z czym pewnie część z Was się utożsami, część złapie się za głowę, a część być może zmotywuje to do wprowadzenia pewnych zmian w swojej codzienności. Nikt inny tak jak my, drogie panie, nie łączy ze sobą tak wielu czynności w jednym czasie, prawda?

1 minuta: wchodzę do łazienki i zamykam drzwi. Najczęściej w tym samym momencie Ivanek przypomina sobie, że przy umywalce zostawił zegarek a Miecio koniecznie, w tym właśnie momencie, musi skorzystać z toalety. To jest ta chwila kiedy bez skrupułów doliczam im dodatkowe, karne 5 minut.
2-5 minuta: Normalnie pewnie wzięłabym kąpiel w wannie. Wiecie taką z pianką, z solą i tabletką musującą co to zmienia kolor wody. Ale nauczona doświadczeniem, że gdy tylko zaczynam napuszczać wodę do wanny to Miecio przylatuje do mnie w te pędy i ładuje mi się do wanny decyduję się na prysznic. W międzyczasie nakładam maskę na twarz, bo na twarzy aktualnie jest najwięcej do zrobienia w moim przypadku, więc niech ta maska ma szansę zadziałać – niech się wykaże. 😉
6-9 minuta: tuż przed wejściem pod prysznic uświadamiam sobie, że w koszu na pranie zalega cała sterta kolorowych ubrań. Wrzucam je szybko do pralki, wlewam płyn do prania, płyn do płukania nastawiam program i w głowie doliczam kolejne karne minuty, bo przecież to Ivanek miał nastawić pranie… dwa dni temu.
10 -14 minuta: wchodzę pod prysznic, puszczam wodę, ale w między czasie przypominam sobie, że szampon w łazience się skończył, więc ponownie wychodzę spod prysznica zawijam się w ręcznik i pędzę do garderoby ,w której mam mini składzik kosmetyczny. W między czasie mijam Miecia, który widząc mnie zawiniętą w ręcznik pyta czy może wziąć prysznic z mamą,, po czym znów przypomina sobie, że musi skorzystać z toalety. Wracam z szamponem do łazienki, zamykam drzwi na trzy spusty.
15 minuta: przypominam sobie, że miałam włączyć jakąś relaksującą muzykę, ale telefon leży zdecydowanie za daleko. Zaczynam sobie sama śpiewać.
16 – 20 minuta myję włosy. Już od dawna stosuję zasadę podwójnego mycia głowy. Pierwsze mycie oczyszcza, a drugie dostarcza włosom to, co dobre w szamponie. Następnie maska na włosy i mogę zająć się ciałem.
21 – 26 minuta: mycie&golenie. Kiedyś te dwie czynności zajmowały mi dwa razy więcej czasu, ale i na to mamuśka znalazła patent. I to patent godny nagrody Nobla. Z tym że ten Nobel to nie dla mnie, a dla osoby, która wpadła na to, by połączyć kosmetyk o mycia ciała z pianką do golenia. Mus do mycia i golenia ciała to nowość od Dove. Jeden kosmetyk, który łączy ze sobą delikatne oczyszczanie i nawilżanie przygotowując skórę do golenia. Bo to, że nie golimy nóg czy pach zwilżając skórę jedynie wodą to już wiecie, prawda? 🙂 Do wyboru są trzy warianty, każdy z nich zawiera inny olejek w składzie: kokosowy, arganowy lub różany. O tym, jak zbawiennie na naszą skórę działają wszystkie te olejki nie muszę Wam pisać, bo to pewnie też już wiecie, prawda? Moim faworytem jest wariant różowy z olejkiem różanym. Pachnie obłędnie i super nawilża skórę już na etapie jej oczyszczania. A i jest jeszcze jeden ogromny atut musu: wystarcza na dużo dłużej niż zwykły żel do mycia ciała. Uwielbiam takie kosmetyki łączące ze sobą wiele funkcji. Ostatnio na przykład będąc w Rewie miałam ze sobą ten mus i muszę wam powiedzieć że sprawdził się rewelacyjnie, a ja zamiast dwóch oddzielnych kosmetyków zabrałam tylko jeden. Swoją drogą wiecie że jest też wariant dla mężczyzn? Wracając do mojej łazienkowej przygody, bo przecież czas leci!

multitasking
26-30 minuta: mój czas powoli dobiega końca więc na koniec szybki seans bańką chińską. Kilka kropel olejku do bańki i rozpoczynam nierówną walkę z jędrnością ud i pośladków. Wiem, że taki zabieg powinien trwać zdecydowanie dłużej niż 4 minuty, ale pocieszam się tym, że lepsze to niż nic.
30-33 minuta: bez skrupułów doliczam dodatkowy czas za wszystkie przewinienia chłopaków. W tym czasie stojąc pod prysznicem zmywam maskę z włosów i twarzy.
34-35 minuta: Ivanek, Mieczysław i Zygmunt stoją już pod drzwiami łazienki i pod pretekstem troski o moje życie próbują otworzyć drzwi z drugiej strony monetą. W tym momencie wiem, że na balsam do ciała i inne kremy nie mam już szans. Na szczęście mus do mycia ciała i maska na twarzy zrobiły swoje. Skóra po musie jest miękka i gładka w dotyku, a do tego zapach musu utrzymuje się na niej przez długi czas. Cera po masce jest odpowiednio nawilżona i napięta. Resztę zrobię jak brygada pójdzie spać.

multitasking

A jak wygląda Wasza codzienna ekwilibrystyka? W komentarzu na blogu napiszcie ile czynności na raz łączycie w jednym czasie. Dla rekordzistek mam 5 nagród: zestawy tych nowych super musów od Dove. Jakieś chętne? Macie czas do końca tygodnia (d0 8.04.2018, do 23.59) – powodzenia!

 

W konkursie wygrywają:

Karolina Zielińska

Karolina Michalik

Alicja Wałęga

Adriana Szukiel

Kinga Naskręt

Dziewczyny! Gratuluję! Swoje dane prześlijcie na adres marta(małpka)superstyler.pl

 

multitasking

multitasking

 

Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x