Nogi (prawie) jak z Hollywood w kilka chwil

Po moim zdjęciu sylwestrowym z leciwym psem Milem, dostałam całą lawinę wiadomości: „napisz proszę, co zrobić, żeby nogi miały tak ładny kolor i sexy błysk.” Kolejna seria pytań była o to, co zrobić, by nogi wyglądały atrakcyjnie i jak wytrzymać całą noc w szpilkach i nie zwariować. Poniżej kilka moich sprawdzonych patentów.

Jak mieć zgrabnie wyglądające nogi

Samoopalacz. Zaczęłam go używać dopiero w zeszłym roku. Wcześniej byłam uprzedzona, bo moje próby sprzed kilku lat nie pozostawiły dobrych wspomnień. Uporczywy zapach, który utrzymywał się długo na skórze, do tego smugi. Nigdy nie zapomnę, jak tydzień przed własnym ślubem razem z koleżanką zamówiłyśmy opalanie natryskowe do domu. Przyjechała pani, rozstawiła namiot, przebrałyśmy się w jednorazową bieliznę i ciach! Po kilku chwilach obydwie śmierdziałyśmy jak opalany kurczach vel długo gotowany rosół. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że w dniu mojego ślubu, na 3 godziny przed ceremonią, postanowiłam wskoczyć pod prysznic żeby się odświeżyć. Nigdy tego nie zapomnę: każde przeciągnięcie gąbką zostawiało nierównomierne ślady. Samoopalacz postanowił powiedzieć „papa”. Stres, płacz i panika. Koleżanka, ta sama, z którą się „opalałam”, zmieszała w miseczce kawę, sól i oliwę. Zrobiła mi peeling całego ciała. Po paru chwilach po samoopalaczu nie było śladów, ale wyglądałam jak rak. Byłam czerwoniutka, że ho ho. Ratując sytuację wysmarowałam całe ciało rajstopami w sprayu, ale o tym za chwilę. Wracając do samoopalacza. Ten, którego teraz używam, to St. Moriz. Poleciła mi go Kinga, do której chodzę na paznokcie. Do tego dokupiłam sobie specjalną rękawicę, która nie zostawia smug. Samoopalacz do nóg jest w piance, łatwo się rozprowadza i prawie nie śmierdzi. Napisałam „prawie”, bo przy samoopalaczach pozbycie się tego charakterystycznego zapachu jest chyba niemożliwe. Używam koloru „medium” czyli najjaśniejszego. Nakładam na wypeelingowaną i dobrze nawilżoną skórę wieczorem. Na to koniecznie pidżama z długim rękawem i nogawką po samą stopę. Rano szybki prysznic i efekt gotowy – masz skuteczny sposób na posiadanie pięknych nóg.

Rajstopy w sprayu. Umówmy się: zwykłe, cieliste rajstopy, nawet takie cienkie, nie wyglądają sexy. Najpiękniej wygląda opalona, lekko połyskująca naga raciczka. Nigdy nie zapomnę, jak rok temu, w lutym, byłam w Nowym Jorku. Razem ze mną w pokoju była Karolina, dziennikarka urodowa z niebywałą awersją do klasycznych, cienkich rajstop. Z taką awersją, że podczas gdy ja na kolację i rejs promem (w LUTYM!!!) wybrałam się w płaszczu i kryjących czarnych rajstopach, ona śmigała w pięknej miniówie, gołych nogach pociągniętych rajstopami w sprayu i kozakami na obcasie z odsłoniętym palcem. Wyglądała bosko! Jeśli chodzi o rajstopy w sprayu, to w swojej łazience mam dwa aerozole: Sally Hansen (około 54 zł w drogerii stacjonarnej) i Lirene (około 25 zł za dwa razy większe opakowanie). Ten pierwszy ma większą gamę kolorystyczną, ale jeśli chodzi o krycie, to moim zdaniem jest ono porównywalne w obu produktach. Obydwa opakowania starczają na baaardzo długo.




https://buysteroids.in.ua

www.steroid-pharm.com

https://cialis-viagra.com.ua
Strona używa plików cookies. Korzystając z niej zgadzasz się z Polityką cookies.
Akceptuję
x